9°C bezchmurnie

Dość strzelania fajerwerków!

Prawo, Dość strzelania fajerwerków! - zdjęcie, fotografia

Sylwester dla niektórych wydłuża się do około dwóch tygodni. Mowa o osobach, dla których świętowanie jest równoznaczne z puszczaniem fajerwerków i zaczynają je zaraz po Bożym Narodzeniu, a po nowym roku z upodobaniem przez kilka dni kontynuują. Choć według prawa taki rodzaj zabawy - z materiałami wybuchowymi - jest dozwolony tylko 31 grudnia i 1 stycznia.

W piątkowy wieczór kot potłukł mój ulubiony kubek do herbaty rozlewając na właśnie umytą podłogę napój. Zwierzak, jak zwykle siedział na parapecie i obserwował świat za oknem, kiedy jakiś sąsiad odpalił petardę. Kot uciekał na oślep przez stół, na drodze był kubek... Nie jest to oczywiście jakaś wielka strata materialna, ale stres zwierzaka i mój, to całkiem inna sprawa.

Lubię patrzeć na zorganizowane pokazy fajerwerków - z pewnością te fontanny kolorowego światła potrafią być fascynujące i piękne. Sylwestrowe chaotyczne wystrzały petard z każdego podwórka i każdej ulicy trudno mi już jednak uznać za atrakcyjne. Otaczający ze wszystkich stron huk jest natomiast bardziej nieprzyjemny niż zabawny. Mogę to jednak zrozumieć - takie jest prawo tej szczególnej nocy: jest głośno.

Nie rozumiem jednak i nie zgadzam się z tym, że wiele osób mimo obowiązującego prawa i apeli np. Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami odpala petardy "próbnie" przed sylwestrem, a potem jeszcze ci, którzy najwyraźniej nakupili materiałów pirotechnicznych tyle, że nie zdołali wystrzelać ich wtedy kiedy wolno, "umilają" sąsiadom pierwsze kilka dni nowego roku.

Wielu właścicieli zwierząt przeżywa wielodniowy sylwestrowy stres razem ze swoimi zwierzętami. Tu zacytuję bardzo charakterystyczny post z FB TOZ Celestynów, który napisała pani Alicja: "Przez te pojedyncze wybuchy od kilku dni spacery z naszym psem to masakra. Jak tylko uda mi się z nim wyjść, stresuje się, żeby zdążył się wysikać zanim ktoś znów strzeli. W domu się kręci, bo pęcherz już mu nie wytrzymuje, ale boi się totalnie wychodzić. I to potrwa pewnie jeszcze z tydzień. O 12 w nocy w sylwestra jesteśmy przygotowani. Pies bezpiecznie siedzi w domu. Ale jak strzelają przez półtora tygodnia o każdej porze dnia i nocy, to co mam zrobić? Tylko przyglądam się przerażeniu zwierzaka i myślę o tym, że nawet załatwić się nie może. Nie jest to fajne, tylko przykre."

Niektóre psy, nawet uspokajane pigułkami, nie są w stanie ze strachu się załatwić przez parę dni. A jak zauważają, niektórzy facebookowi dyskutanci, są nawet tacy, którzy rzucają petardy specjalnie, aby przestraszyć zwierzęta.

Jest 2 stycznia - sylwester się skończył. Zabawa, zabawą, ale czas uszanować prawo i tych, którym huk psuje nerwy i zdrowie. Wybuchy petard czy fajerwerków są stresujące nie tylko dla zwierząt, ale także dla wielu małych dzieci, czy starszych osób.

Przepisy prawne jasno określają, że za zakłócanie porządku publicznego hałasem grozi kara grzywny. Sprawę reguluje artykuł 51, kodeksu wykroczeń, który brzmi: "Kto krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem zakłóca spokój, porządek publiczny, spoczynek nocny albo wywołuje zgorszenie w miejscu publicznym, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny". W przypadku złamania przepisów można otrzymać mandat nawet do 500 zł.

Jeśli więc jacyś ludzie będą wam uparcie serwowali dalsze wybuchy, nie wahajcie się wezwać policji - bo to jest nie tylko przykre, ale po prostu bezprawne.

Kazimiera Zalewska

Dość strzelania fajerwerków! komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się