16°C mgła

Dunaj pokonany! Kajakiem dla Niepodległej

Piotr Gajgier – nauczyciel historii i wos-u z Karczewa szczęśliwie zakończył swój autorski projekt „Kajakiem przez Dunaj dla Niepodległej”. W 31 dni pokonał samotnie kajakiem 2313 kilometrów drugiej pod względem długości rzeki Europy.

Był to już drugi podobny wyczyn Piotra Gajgiera - w ubiegłym roku samotnie płynął Wisłą, w tym roku 24 czerwca rozpoczął spływ Dunajem, aby uczcić 100-lecie niepodległości Polski, 470- lecie Karczewa i Rok Ireny Sendlerowej.

Projekt zakładał spływ na odcinku ponad 2800 km od Donaueschingen w Niemczech do rumuńskiego portu Sulina przez 10 europejskich państw. I udało się, choć rzeczywistość  dwukrotnie weryfikowała dokładnie opracowany plan kajakarza. Ze względu na małą spławność Dunaju u źródła, pan Piotr musiał swą przygodę rozpocząć od niemieckiego miasta Ulm.

Podobnie było na finiszu. Dotarcie do Suliny wymagało powrotu przeprawą promową, gdzie niemożliwe jest transportowanie kajaka. Dlatego też kajakarz podjął decyzję o dotarciu do Morza Czarnego przez kanał prowadzący do innego rumuńskiego portu – Constanty. Okazało się jednak, że pan Piotr nie dostał zgody na śluzowanie, więc ostatnie 30 km pokonał drogą lądową, jadąc  samochodem.

A jak wyglądał sam spływ Dunajem? Plan wyprawy udało się zrealizować w 31 dni, a nie, jak zakładał pan Piotr, w  45 - trwała od 24 czerwca do 25 lipca 2018 r.! Na dystansie 2313 km kajakarz nie tylko podziwiał przepiękne widoki naddunajskich  państw – Niemiec, Austrii, Słowacji, Węgier, Serbii, Chorwacji, Bułgarii i Rumunii, ale też zmagał się z różnymi trudnościami: silnym wiatrem, potężnymi, niemal morskimi  falami, kontuzjami wywołanymi ogromnym wysiłkiem i złym samopoczuciem spowodowanym wysypką od brudnej wody (pod koniec wyprawy na rumuńskich wodach).

Spokój zakłócał mu też przeciek w tylnej części kajaka, uszkodzone wiosło oraz ogromne śluzy na Dunaju, które nie zawsze można było pokonać drogą wodną. Były takie, które należało obejść lądem z kajakiem i całym ekwipunkiem, co wydłużało czas spływu i stanowiło duże obciążenie fizyczne. Jak mówi Piotr Gajgier, śluzy głównie powodowały, że przez znaczną część trasy płynęło mu się o wiele wolniej niż po Wiśle. Na uregulowanym Dunaju między zaporami woda często stoi jak na cichym jeziorze.

Natomiast z wielkim z sentymentem pan Piotr wspomina ludzi, których spotkał na swojej drodze. Mimo różnic kulturowych, etnicznych i religijnych – bezinteresownych, serdecznych i gościnnych. Jak opowiada, gdziekolwiek potrzebował pomocy i o nią poprosił - zawsze ją otrzymywał, a niejednokrotnie także napotkani ludzie ofiarowywali mu ją z własnej inicjatywy, zapraszając na posiłek, nocleg, podwożąc po zakupy czy do banku, pomagając przewieźć kajak. To właśnie oni byli odbiorcami opowieści o Polsce i ważnej dla naszego kraju rocznicy – stulecia odzyskania wolności; o Karczewie i jego 470-letniej historii, a także o Otwocku i związanej z nim Irenie Sendlerowej – Matce Dzieci Holocaustu. Okazało się, że dla wielu Europejczyków historia naszej ojczyzny jest zupełnie obca, ale niezwykle ciekawa.  

Relacje z każdego etapu wyprawy można przeczytać na facebooku – Kajakiem przez Dunaj dla Niepodległej. Przedsięwzięcie Piotra Gajgiera jest  dowodem na to, że dzięki dużej determinacji i odwadze można realizować marzenia.

Projekt był współfinansowany przez Starostwo Powiatowe w Otwocku, gminę Karczew i prywatnych sponsorów. Patronat medialny nad spływem objął miesięcznik  ,,Poznaj Świat” oraz tygodnik iOtwock. info.

Red.

Zdjęcia: Piotr Gajgier

Dunaj pokonany! Kajakiem dla Niepodległej komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się