PILNE

Firma prowadzona jak rodzina

Biznes, Firma prowadzona rodzina - zdjęcie, fotografia

W prowadzeniu firmy największe wyzwania to wyzwania ludzkie - mówi Monika Orlińska, założycielka i prezes firmy Dakoma Sp. z o.o.. Jej przedsiębiorstwo zostało w maju br. uhonorowane "Złotym Wiązem" w kategorii "Pracodawca roku" - nagrodą ustanowioną przez wójta gminy Wiązowna jako dowód uznania dla najlepszych lokalnych biznesów.

Dakoma już od 23 lat produkuje różnego rodzaju produkty do pielęgnacji butów oraz wkładki do obuwia, które z sukcesem sprzedaje w 40 krajach świata. Od 19 lat firma działa na terenie gminy Wiązowna. Obecnie jej siedziba znajduje się w samej Wiązownie przy ulicy Turystycznej. 15 maja br. Monika Orlińska już po raz drugi odbierała statuetkę "Złotego Wiązu" - pierwszą otrzymała podczas inauguracyjnej edycji nagrody 5 lat temu - wtedy w kategorii "Bizneswoman roku". Z panią prezes rozmawiamy o organizacji pracy w jej firmie oraz o współpracy z samorządem.

- Pierwsza siedziba Dakomy była w Warszawie. Co Państwa skłoniło do przeniesienia się do gminy Wiązowna?

Monika Orlińska: - Tu były tereny, które mogliśmy kupić i dogodny dojazd dla dużej grupy naszych pracowników mieszkających po tej strony Warszawy. Miejsce okazało się dla nas bardzo dobre. Mamy też świetną współpracę z gminą, szczególnie od momentu wprowadzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego.

- Ilu pracowników zatrudnia firma?

- Ponad 100, z tego około połowa to pracownicy produkcji. Duży jest także dział handlowy. Oprócz tutejszej siedziby głównej mamy jeszcze trzy sklepy medyczne: w Ustce, Kościerzynie i w Pile oraz oddział w Słupsku.

- Jakie rozwiązania w organizacji pracy dały firmie nagrodę dla najlepszego pracodawcy?

- Nie znam kryteriów, którymi posługiwała się komisja konkursowa. My zaprezentowaliśmy nasz elastyczny system zatrudnienia: pracownicy biurowi mają ruchome godziny pracy, a produkcyjnych zatrudniamy na dwie zmiany. Wszyscy pracownicy mają umowę o pracę. Rozbudowany jest system premiowy, dzięki któremu każdy może do pensji stałej dużo dorobić. Poza tym zapewniamy pracownikom ubezpieczenie grupowe i prywatną opiekę medyczną na koszt firmy (mamy umowę z LuxMedem). Dwa lata temu uruchomiliśmy program stypendialny dla dzieci mający za cel wsparcie ich rozwoju sportowego, naukowego i artystycznego. To są stypendia nawet do 500 zł miesięcznie, które dzieci wykorzystują na różne aktywności, jak nauka języków czy wyjazdy na olimpiady lub konkursy międzyszkolne, na które nie stać rodziców. Aby je otrzymać, wystarczy złożyć umotywowany wniosek do komisji. Oczekujemy jedynie, że po roku-dwóch będą z tego jakieś wymierne korzyści dla dziecka.

Refundujemy wyjazdy wakacyjne dzieci pracowników, aby nie siedziały całe wakacje czy ferie w domu. Uruchomiliśmy też program wsparcia sportowego - do tego roku refundowaliśmy pracownikom udział w wydarzeniach sportowych, np. pakiety startowe, wpisowe, itp. W tym roku uruchomiliśmy jeszcze dodatkowo kartę multisportu i każdy, kto chce uczestniczyć w programie, temu refundujemy kartę do klubu fitness. Tych bonusów dla pracowników jest jak widać sporo. Moim zdaniem to dowodzi, że zależy nam na tym, aby wszyscy się w pracy dobrze czuli.

Jesteśmy bardzo dumni z tego, że mamy niewielką rotację personelu. Wiele osób pracuje u nas po 20 lat. Mamy bardzo zgrany zespół. To także świadczy, że jesteśmy dobrym pracodawcą. Doceniamy to poprzez dodatki, które motywują do pozostania dłużej, tzw. stażowe. Z okazji 20-lecia uruchomiliśmy specjalny program jubileuszowy, gdzie pracownicy zostali wynagrodzeni za lata pracy.

- To chyba nie macie trudności kadrowych?

- W tej chwili jest rynek pracownika. Wszyscy pracodawcy z tego regionu i całej Polski zmagają się z jednym problemem - brakiem rąk do pracy. Nie jesteśmy tu wyjątkowi. I nie chodzi o wynagrodzenia, ale o to, że na ogłoszenia mało kto odpowiada, zwłaszcza na stanowiska produkcyjne. Bo na brak chętnych do pracy w biurze nie narzekamy - nie mamy wakatów.

Faktem jest, że nie potrzebujemy pracowników zupełnie niewykwalifikowanych. Chcemy, aby naszym pracownikom zależało na tym, żeby coś umieć, żeby się kształcić. Ta kadra, którą mamy, wie wszystko o produkcji wkładek i past do butów; są wyszkolonymi operatorami maszyn, a więc cennymi pracownikami. Niemniej jednak znalezienie kolejnych stanowi niemałe wyzwanie.

- Dakoma działa z powodzeniem już od 23 lat. To samo można uznać za sukces...?

- Przy prowadzeniu firmy nie da się powiedzieć, że już został osiągnięty sukces. Sukcesem jest każdy kolejny pomyślny rok, kolejny wdzięczny pracownik, kolejny udany produkt, który gdzieś komuś dobrze posłużył. To są osiągnięcia, które motywują. Firma jest wyzwaniem, gdzie cały czas trzeba patrzeć do przodu.

Największe wyzwania to wyzwania ludzkie, tzn. chodzi o to, aby prowadząc działalność, czuć się z tym dobrze, spać spokojnie i nie mieć do siebie pretensji o popełnione poważne błędy. Żeby ludziom raczej dawać niż brać, czyli aby dawać im satysfakcję, pracę.

- Dakoma angażuje się w życie lokalnej społeczności?

- Tak. Od lat nasza firma jest sponsorem głównym Półmaratonu Wiązowskiego. Od ubiegłego roku jesteśmy sponsorem generalnym drużyny GKTS - tenisa stołowego. Bierzemy udział w takich inicjatywach lokalnych jak np. sprzątanie świata. Bardzo blisko współpracujemy ze stowarzyszeniem osób niesprawnych intelektualnie - Warsztaty terapii zajęciowej "Jesteśmy" w Radiówku. Jesteśmy wdzięczni, że możemy komuś pomóc lokalnie.

- Jakie znaczenie ma dla firmy nagroda "Złoty Wiąz"?

- Nie wiem, ile jest gmin, które promują w ten sposób biznes lokalny. Każda jednak tego typu nagroda jest cenna, bo w eter płynie informacja, że ta firma jest np. solidna, rodzinna, że prowadzi ją kobieta. Nie zawsze mamy czas i chęć, aby startować w płatnych konkursach, których jest mnóstwo. Taka nagroda jak "Złote Wiązy" pokazuje, że jesteśmy wartościowi, a nie, że zapłaciłam za udział w konkursie.

Cieszę się, że te nagrody powstały. Dowiedziałam się o wielu wspaniałych firmach z okolicy, tylko dlatego, że byłam na galach i widziałam ludzi, którzy odbierali nagrody w różnych kategoriach. Gratuluję wójtowi, bo to jest świetna inicjatywa.

- Jest Pani zdaje się jedyną nagrodzoną w kategorii "Bizneswoman roku"?

- Więcej wójt nie wprowadził tej kategorii. Możliwe, że wpłynął na to mój komentarz podczas pierwszej wiązowskiej gali. Uważam, że nie można nagradzać kobiet za to, że są kobietami. Ale za to, że prowadzą biznesy zazwyczaj w sposób mniej inwazyjny niż mężczyźni - już tak. Mężczyzna-szef jest częściej nakierowany na sukces, na zadania. My biznes traktujemy inaczej - bardziej jak rodzinę. A nie ma czegoś takiego jak sukces w rodzinie: dzieci wymagają opieki codziennie, zatroszczenia się, rozmowy, komunikacji... I tak jest w firmie. Kobieta-szef w firmie ma zupełnie inny sposób myślenia niż mężczyzna. On wyznacza zadania i rozlicza z nich. Kobieta kieruje bardziej miękko, co nie znaczy, że wszyscy mogą wszystko.

- Wspomniała Pani na wstępie o dobrej współpracy z gminą Wiązowna. Na czym ona polega?

- Gdy wójt potrzebuje terenu pod drogę, ja nie widzę problemu, żeby część swojej działki przekazać na ten cel. Z drugiej strony, jeśli ja czegoś od gminy oczekuję, np. jakiegoś pozwolenia, certyfikatu (a my się cały czas rozbudowujemy, ostatni budynek był zakończony w zeszłym roku), to wiem, że mogę pójść do gminy i pomogą mi. Powiedzą, gdzie się zwrócić, co zrobić. To gmina przyjazna człowiekowi, który prowadzi biznes.

- Dziękuję za rozmowę.

Kazimiera Zalewska

 

 

Reklama

Firma prowadzona jak rodzina komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

MAGAZYNIER

Piekarnia Oskroba S.A. - jeden z liderów branży piekarniczej w Polsce poszukuje pracowników na stanowisko: Magazynier Miejsce pracy: Człekówka,..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez iotwock.info, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

"WBB" PAŚNICZEK IRENEUSZ JÓZEF z siedzibą w Otwock 05-400, WSPANIAŁA 35 B.,

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"