16°C mgła

Jaka alternatywa dla Lekaro?

Eko System , alternatywa Lekaro - zdjęcie, fotografia

Wielu mieszkańców Otwocka, Woli Duckiej i okolic marzy o zamknięciu RIPOK Lekaro. Ostatnio nadzieję na zmiany w funkcjonowaniu przedsiębiorstwa budzą prace nad ekspresówką S17, która częściowo zahacza o teren instalacji. I choć ta inwestycja może zmusić Lekaro do pewnych modyfikacji, to - sądząc po zadaniach, jakie firma wykonuje dla samorządów, po wielkiej liczbie osób, jakie obsługuje -  scenariusz z diametralnymi zmianami, jak zamknięcie, wydaje się w najbliższych latach bardzo mało prawdopodobny.

Lekaro zabiera odpady z sześciu dzielnic Warszawy ( Mokotów, Rembertów, Wawer, Wesoła, Praga Południe i Praga Północ ),  czyli w samej stolicy zapewnia obecnie zachowanie czystości dla ponad pół miliona osób. Dodać do tego należy jeszcze 5 gmin podwarszawskich: Józefów, Konstancin-Jeziorna, Michałowice, Piaseczno oraz Wiązowna, a to jest obsługa kolejnych ok. 100 tys. osób. 

Lekaro wygrywa kolejne przetargi na wywóz śmieci za sprawą niskich cen. I niestety, patrząc na sytuację stolicy, argument cenowy będzie jeszcze długo dominujący. Jak informował portal samorządowy, kontrole NIK pokazały, że w wielu gminach nie bilansują się koszty gospodarowania odpadami z przychodami z opłat za ich wywożenie, utylizację, recykling. Zaległości mieszkańców stolicy z tego tytułu na koniec 2017 r. wyniosły 12 mln zł.

Ponadto Warszawie brakuje infrastruktury do nowoczesnego utylizowania odpadów komunalnych. Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania zleca podwykonawcom zagospodarowanie śmieci. Samo potrzebuje więcej śmieciarek. Dodatkowo WIOŚ zdecydował o zamknięciu od września br. wysypiska w Radiowie. Jak czytamy w ekspertyzie "Rzeczpospolitej": "Warszawa może mieć problem ekologiczny porównywalny z tym w Neapolu". 

W takiej sytuacji nie można się spodziewać, że decydenci zdecydowaliby się na zamykanie, czy nawet zatrzymanie działalności Lekaro. 

Wszyscy chcą tanio

Wprowadzona w 2014 r. ustawa śmieciowa miała spowodować zniknięcie z krajobrazu nielegalnych wysypisk, a poziomem recyklingu mieliśmy dogonić rozwiniętą część UE. Niestety, po paru latach mamy ciągłe nowelizacje przepisów, pożary i nieznośne dla otoczenia, ale rozwijające się niektóre zakłady MBP, jak właśnie Lekaro.
W ciągu tych lat, jak podaje portal ,,Rzeczpospolitej”, składowiska tymczasowo gromadzonych śmieci urosły nawet dwukrotnie, czyli do 2 mln ton. Przyczyny autorzy analizy widzą w polityce, a dokładniej - w dbałości włodarzy samorządów o popularność wśród elektoratu. "Większość śmieci [na składowiskach] pochodzi z polskich „oszczędnych" gmin – lokalnym politykom zależy na utrzymaniu jak najniższych kosztów wywozu z altanki. System mocno zróżnicowanych stawek dla mieszkańców (od 5 do 20 zł za osobę) rodzi patologie i daje pożywkę szarej strefie. Pokusa pozbywania się śmieci przez ich podpalenie jest silna, bo te po pożarze nie są objęte opłatami środowiskowymi za składowanie. Tzw. opłata marszałkowska wzrosła skokowo, do 140 zł/tonę. Od 2019 r. będzie 170 zł, a w 2020 r. już 270 zł. – Za 5 zł można odebrać odpady i nielegalnie wrzucać je do dołu lub składować. Dopiero ok. 20 zł daje możliwość skierowania śmieci do sortowni i odzyskania surowców (...).  Utylizacja tony odpadów kosztuje średnio 500 zł, a spalenie ich w specjalnej instalacji – nawet 700 zł. A gminy w przetargach utrzymywały 200–250 zł/tonę" -  czytamy wyliczenia na portalu.

Lepsza przyszłość?

Wydaje się, że realną szansą na poprawę jakości życia osób, które mieszkają w pobliżu instalacji śmieciowych, jest inwestycja  w nowoczesne zakłady. Możliwe bowiem, aby z takiego zakładu nie wydobywał się smród i nie zatruwał ludziom życia. Ale to kosztuje i to dużo. 

Warszawa jest właśnie  w trakcie przygotowań do wielkiej modernizacji (a właściwie budowy) Zakładu Unieszkodliwiania Stałych Odpadów Komunalnych (ZUSOK) na Targówku. Jak czytamy na stronie MPO: "Instalacja będzie zrealizowana w oparciu o najnowocześniejsze dostępne na świecie technologie, przekształcając odpady w energię elektryczną i cieplną dla mieszkańców stolicy". Stolica przeznacza na realizację ok. 1 mld złotych. Obecnie trwają działania przetargowe dotyczące wyboru wykonawcy. Inwestycja ma być zrealizowana w ciągu 36 miesięcy od przejęcia przez wykonawcę placu budowy. "Rocznie obiekt będzie mógł przekształcać w prąd i ciepło ponad 305 tys. ton zmieszanych odpadów komunalnych i wytwarzać energię odpowiadającą zapotrzebowaniu kilkunastu tysięcy gospodarstw domowych" - podaje stołeczne MPO. ZUSOK, gdy powstanie, z pewnością będzie realną konkurencją dla Lekaro. Oby inwestycja doszła jak najszybciej do skutku…

Ponadto nadzieję na poprawę sytuacji niosą projekty zmian ustaw  o Inspekcji Ochrony Środowiska oraz o odpadach. W planach jest udzielenie znacznie większych uprawnień inspektorom OŚ oraz zaostrzenie i uszczelnienie wielu przepisów. Ale to szeroki temat - będziemy o tym informować.

Kazimiera Zalewska

Jaka alternatywa dla Lekaro? komentarze opinie

  • SulejMan - niezalogowany 2018-07-24 14:47:59

    Bardzo tendencyjny, jednostronny artykuł.

  • Bielan - niezalogowany 2018-07-28 23:43:26

    "Wielu mieszkańców Otwocka, Woli Duckiej i okolic marzy o zamknięciu RIPOK Lekaro" - cieszcie się że nie macie pod nosem BYSia. Syf który robi na Bielanach jest coraz większy!

Dodajesz jako: Zaloguj się