19°C bezchmurnie

Paradoks otwocki – sukcesy okupione konfliktem

Biznes, Paradoks otwocki – sukcesy okupione konfliktem - zdjęcie, fotografia

Każdy sukces Otwockiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji wywołuje falę wrogości wśród oponentów. Ataki na prezesa spółki i prezydenta Otwocka nie przynoszą jednak oczekiwanych efektów.  Wręcz odwrotnie. Obracają się przeciwko atakującym. Im więcej pojawia się nieuzasadnionej krytyki i szkodliwych działań wobec przedsiębiorstwa, tym liczniej napływają do OPWiK gratulacje dla prezesa spółki Mieczysława Kostyry z dowodami uznania za podwójne zwycięstwo w dwóch rozstrzygniętych na początku czerwca ogólnopolskich konkursach - „Inwestycja Roku 2017 Wod-Kan” i „Manager Roku 2017 Wod-Kan”.

Te sukcesy rekompensują panu agresję oponentów?
Uodporniłem się na upowszechnianie nienawiści w mediach i nie czytam tych bzdur. Dobro zawsze zwycięża i na tym się koncentruję. Ostatnie nagrody najlepiej o tym świadczą. Tej satysfakcji żaden hejt mi nie zakłóci. Przyzwyczaiłem się do tego, że w Otwocku są ludzie, którzy z każdego sukcesu robią porażkę, a z porażki sukces. Podobnie jak z osławionym głosowaniem 27:1, ale Polakom oczu się nie zamydli. My też mamy u siebie taki otwocki paradoks trwający od lat. Mowa nienawiści zagościła w Internecie i niektórych mediach ze szczególną wrogością, gdy tylko Zbigniew Szczepaniak wygrał po raz trzeci wybory na prezydenta Otwocka. Od tej pory z każdym rokiem agresja jego przeciwników się pogłębia. Nasiliła się zwłaszcza po przegranym referendum, w którym nie powiodło się odwołanie prezydenta. Nas też oponenci permanentnie atakują, bo jesteśmy miejską spółką, ale myślę, że są też inne powody.

Jakie?
W mojej ocenie są to powody personalne. Nie jest tajemnicą, że kilka lat temu nie udała się nam współpraca najpierw z ojcem, a potem z bratem obecnego przewodniczącego Rady Miasta Otwocka. Jego ojciec prowadził małą firmę budowlaną i wykonywał na zlecenie właścicieli nieruchomości przyłącza do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Zawierał umowy bezpośrednio ze swoimi klientami. Do wykonanych prac OPWiK, które rozbudowało olbrzymią sieć kanalizacyjną w mieście, miało wiele zastrzeżeń formalnych i technicznych, dlatego nie mogliśmy dokonywać końcowych rozliczeń tych przyłączy. Dla mieszkańców to też rodziło komplikacje z uzyskaniem pozwoleń na użytkowanie itp. Pomimo wielu interwencji, nie mogliśmy 
w żaden sposób wyegzekwować od wykonawcy skorygowania tych nieprawidłowości. Skończyło się na tym, że właściciel firmy budowlanej swoją działalność zawiesił i niczego nie poprawił.

Były jakieś konsekwencje tego zaniechania?
Firma formalnie przestała istnieć, ale obecny przewodniczący rady miasta założył pod tym samym adresem, z tym samym potencjałem, swoją działalność i również prowadził usługi budowlane. Mogę przypuszczać, że ten nieudany eksperyment z ojcem przewodniczącego, który jest głównym animatorem walki z prezydentem Otwocka, odbił się potem na jego nastawieniu do naszej firmy. Przyczyniło się do tego jeszcze jedno wydarzenie. Rozwiązaliśmy umowę o pracę z jego bratem, który był zatrudniony w OPWiK.

Jak długo brat przewodniczącego rady miasta pracował w spółce?
Prawie 6 lat, ale wydarzyło się coś nieetycznego z jego udziałem. Nie chcę mówić o szczegółach, bo nie jest to przyjemne dla młodego człowieka. Nadużył naszego zaufania. Po otrzymaniu propozycji zmiany stanowiska pracy nie przyjął nowych warunków i odszedł z OPWiK. Przewodniczący rady miasta zrezygnował wówczas z prowadzenia swojej działalności gospodarczej, a po pewnym czasie ponownie - pod tym samym adresem i z tym samym potencjałem -  brat zarejestrował swoją firmę świadczącą usługi budowlane. Moim zdaniem, te wydarzenia pogłębiły niebywale niechętny stosunek przewodniczącego Rady Miasta Otwocka do naszego przedsiębiorstwa. Nikogo nie podejrzewam o złą wolę, ale splot okoliczności nasuwa takie przypuszczenia. Po pewnym spotkaniu w Domu Kultury w Otwocku w 2016 r. z jednym z posłów RP przyznał, że nie uchwalą mi niczego, dopóki będzie ta rada miasta. Innych świadków poza posłem nie było przy tej rozmowie, dlatego wątpię, żeby zechciał to oficjalnie potwierdzić. W jednym z zeznań sądowych stwierdził również, że „od samego początku było wiadomo, iż większość w radzie miasta będzie stała w opozycji do planów Prezydenta Miasta Otwocka i spółki OPWiK związanych m.in. z rozbudową oczyszczalni ścieków.” Jeżeli ktoś od początku zakłada walkę, to żadne argumenty merytoryczne tego nie zmienią. Mogę przypuszczać, że ta wrogość przysłoniła im zdroworozsądkowe myślenie.

Fakty to potwierdzają?
Oczywiście. O uchwalenie korzystnych dla mieszkańców stawek za dostawę wody i odbiór ścieków występowaliśmy bez rezultatów dziewięciokrotnie do rady miasta, w której większość mają koalicyjni sojusznicy przewodniczącego. Skargi na naszą działalność i plany inwestycyjne, związane z modernizacją nagrodzonej niedawno oczyszczalni ścieków, wysyłano permanentnie do ponad 20 różnych instytucji. Przez procesy sądowe i bezzasadne interwencje straciliśmy, myślę też o mieszkańcach Otwocka, ok. 50 mln zł. unijnych dotacji, ponieważ instytucje zarządzające środkami publicznymi miały już dosyć tych konfliktów. Musieliśmy korzystać z pożyczek WFOŚiGW, aby realizować nasze inwestycyjne zamierzenia. Ten otwocki paradoks trwa cały czas ze szkodą dla miasta, a głównie dla jego mieszkańców. Z tego powodu nadal taryfy za dostawę wody i odbiór ścieków są niezatwierdzone

Co oznacza ta odmowa w sprawie taryf?

Zobaczymy, trudno powiedzieć. Gdyby radni koalicji, w której dominujący głos mają zwolennicy PIS, nie zaskarżyli własnej uchwały w 2015 r, nadal obowiązywałyby 4 grupy odbiorców ścieków i mieszkańcy nie mieliby żadnej podwyżki. Poprzednia rada miasta zatwierdziła we wrześniu 2014 r. obowiązujące od 2012 r. cztery zróżnicowane stawki opłat za ścieki dla poszczególnych grup oraz trzy za wodę. Obecna rada je przedłużyła o pół roku, a następnie zaskarżyła do wojewody mazowieckiego własną decyzję i uchwałę poprzedników. Wojewoda pod koniec swojego urzędowania przed wyborami w 2015 r. skierował skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, który rok później wydał wyrok nakazujący wprowadzenie jednej stawki taryfowej dla wszystkich grup za odbiór ścieków i maksymalnie dwóch grup za dostawę wody. Zastosowaliśmy się do tego wyroku, urealniając ceny, ale radni koalicyjni tę propozycję odrzucili. Nie zgodzili się na to, żeby dotychczasowe trzy grupy płaciły mniej za odbiór ścieków, w tym wszystkie instytucje podległe prezydentowi Otwocka i burmistrzowi Karczewa, takie jak: szkoły czy ośrodki zdrowia, tzw. ryczałtowcy / około 10 tys. mieszkańców Otwocka i Karczewa/, a pozostali mieszkańcy o ok. 70 groszy /netto/ więcej za metr sześcienny. Przy obecnej inflacji to naprawdę nie jest dużo. Trudno przewidzieć, co będzie dalej z tymi taryfami, ale to już zależy od wyborców. Liczę na rozsądek wyborców, aby zakończyć te nieustające konflikty w mieście i pohamowanie apetytu przewodniczącego rady miasta na fotel prezydenta Otwocka. Gdyby zasiadł w tym fotelu po wyborach samorządowych, w moim odczuciu miasto nie miałoby szansy na rozwój, a mieszkańcy na stabilizację.

Skąd pewność, że chce zostać prezydentem Otwocka?
Docierają do nas takie sygnały z kilku źródeł. Niedługo rozpocznie się kampania wyborcza, to się przekonamy, czy to jest prawda. Boję się, że miastem zarządzałaby osoba, która jeździ ze skargami wszędzie, z nastawieniem, żeby w miejskiej spółce działo się jak najgorzej. Jeśli teraz wszystko podważa, kwestionuje taryfy, stara się o unieważnienie pozwolenia na budowę zmodernizowanej z sukcesem oczyszczalni ścieków, uznanej za inwestycję roku, to później się to zmieni? Nigdy w to nie uwierzę. Gdyby taki kandydat wygrał wybory, to musiałby przyjąć na siebie skutki tych wszystkich negatywnych działań, a to z pewnością nie będzie korzystne dla mieszkańców. Trzeba nie mieć wyobraźni, żeby tak postępować. Warto pamiętać, że kto pod kim dołki kopie, sam w nie wpada. O wyjaśnienie tych wszystkich wątpliwości mieszkańcy powinni pytać kandydata na spotkaniach wyborczych. Mam nadzieję, że ta kampania nie będzie tak oszczercza jak poprzednia. W ulotkach wyborczych zamieszczono wtedy mnóstwo nieprawdziwych informacji o prezydencie i o zarządzanym przeze mnie przedsiębiorstwie. Trwa zresztą postępowanie karne w tej sprawie od grudnia 2014 roku.

Dlaczego się jeszcze nie zakończyło?
Na przewodniczącym rady miasta spoczywa ciężar dowodowy. Ma dowieść w sądzie, że to co napisano w ulotkach wyborczych, jest prawdą. Zostały rozrzucone wszędzie na parę godzin przed ciszą wyborczą, żebyśmy już nie mogli zareagować. Sprawa ciągnie się przez ponad trzy i pół roku. Rozprawy były odraczane z różnych powodów, m. in. nie odebrano wezwania z sądu, choroby przewodniczącego rady miasta lub jego adwokata. Przewodniczący dzień wcześniej prowadzi posiedzenie sesji rady miasta, a następnego dnia jest chory i nie stawia się w sądzie. Ciągle powoływani są też nowi świadkowie, pomimo że od zdarzenia upłynęło ponad 3,5 roku. Od pewnego czasu te rozprawy wreszcie zaczęły się odbywać. Najbliższe posiedzenie będzie we wrześniu. Nie mam gwarancji, że sprawa zakończy się przed wyborami. Mieszkańcy marzą o tym, żeby w Otwocku zapanował wreszcie spokój i skończyła się agresja inspirowana przez przeciwników prezydenta miasta i OPWiK. Kiedyś Otwock był atrakcyjnym, znanym w kraju kurortem i bardzo chcemy do tej wspaniałej tradycji powrócić. Do tego jednak niezbędna jest współpraca radnych z prezydentem, a nie ciągła wojna, która niszczy wszystkie inicjatywy.

Z Mieczysławem Kostyrą, 
prezesem OPWiK 
rozmawiała Jolanta Czudak

Paradoks otwocki – sukcesy okupione konfliktem komentarze opinie

  • Gościu - niezalogowany 2018-08-07 10:36:26

    https://linia.com.pl/2018/07/27/podwyzka-cen-wody-niezgodna-z-prawem

  • Daniel - niezalogowany 2018-08-07 14:43:34

    Nagrody Panie Prezesie przyznają sobie ludzie. To czy ktoś jest dobry na szczęście rozsądza sprawiedliwy Bóg.

Dodajesz jako: Zaloguj się