6°C bezchmurnie

Świdermajery – dziedzictwo lokalne

Infrastruktura, Świdermajery dziedzictwo lokalne - zdjęcie, fotografia

Otwock i okolice znane są ze swych walorów przyrodniczych, zdrowotnych i… świdermajerów. Swoją markę miasto zdobyło na przełomie XIX i XX wieku, odkąd można tu było dojechać Drogą Żelazną i Nadwiślańską tzw. linią otwocką. Z powodu urokliwej przyrody zostało ulubionym miejscem wakacyjnym warszawiaków. Wkrótce zyskało też rozgłos z powodu uzdrowisk, które powstawały tu jak grzyby po deszczu. Trudno się dziwić – lekka gleba (piaszczysta wydma), na której jest położony i wszechobecne sosny ze swymi eterycznymi olejkami sprawiały, że mikroklimat Otwocka był niepowtarzalny. Mówiło się nawet, że są tylko dwa miejsca na świecie o najdoskonalszym klimacie dla człowieka: Otwock i Acapulco.

Od 1880 r. w osadzie położonej po obu brzegach rzeki Świder (ówczesna nazwa Brzegi) zamieszkał Elwiro Andriolli – twórca stylu w budownictwie nazwanego świdermajer. Styl ma elementy budownictwa mazowieckiego o lekkiej konstrukcji i bogato zdobionych pawilonów, którą Andriolli wzbogacił o werandy i przedsionki zaczerpnięte z architektury schronisk alpejskich i rosyjskich daczy. Dla świdermajerów charakterystyczne są drewniane, ażurowe zdobienia werand i ganków oraz spiczaste zwieńczenia dachów.

Po II wojnie światowej władze komunistyczne zasiedlały te domy jak popadło. Nierzadko w takim świdermajerze mieszkało tyle rodzin, ile było pokoi i werand. Z czasem ludzie tam mieszkający dobudowywali, zwykle byle jakie, dostawki i tak niszczały te perełki architektury. Mieszkańcom kojarzyły się z komunalną biedą, więc kto mógł, uciekał do bloków lub własnych domów.

Na przełomie lat 80 i 90 świdermajery nie przedstawiały się okazale. Ledwie ułamek z nich był w dobrym stanie. Często dochodziło do pożarów, a działki władze gmin sprzedawały. Nikt się nimi nie interesował. Gminy, bo miały inne problemy, a remonty tam były jak studnia bez dna. Mieszkańcy, gdyż żyło się tam bez wygód i w urągających warunkach. Dopiero przełom wieków obudził inicjatywy społeczne – ludzie dobrej woli skrzyknęli się i zaczęli wywierać presję na samorządy, aby zadbały o to dziedzictwo kultury.

Nowy budynek w stylu świdermajer

I tak, od kilkunastu lat, niektóre z pozostałych świdermajerów znów zachwycają swoją urodą. Przy wsparciu samorządów znów wracają do zaprojektowanej formy - tak architektonicznej jak i kolorystycznej. Ba, są mieszkańcy, którzy swe nowe domy budują w tym stylu. Podczas wędrówek leśnymi ulicami Otwocka czy Józefowa można się natknąć na nowe świdermajery. Tworzy to znów ten niepowtarzalny klimat, ciesząc oczy jak wtedy, gdy oglądał je Bolesław Prus, który pisał: „Są to cacka, jakich Warszawa jeszcze nie widziała w tej rozmaitości i ilości. Każdy z nich bawi oko piękną formą, sztukaterią, rzeźbieniami, tapicerskimi ozdobami albo żywą barwą.”

I tak oto w Józefowie władze gminy ogłosiły przetarg na przygotowanie dokumentacji projektowej oraz wykonanie robót budowlanych oraz dostawę i montaż wyposażenia dla zamówienia publicznego „Modernizacja i renowacja budynku przy ul. Kardynała Wyszyńskiego 2 w Józefowie mająca na celu dostosowanie obiektu do nowych funkcji: Domu Nauki i Sztuki.” Jest to przykład dbania o dziedzictwo kulturowe, gdzie łączy się piękno świdermajera z funkcją użytkową, aby pozostał ślad dla przyszłych pokoleń. Z niecierpliwością czekamy na rezultat.

Zuzanna Sikora



Koncepcja budynku po renowacji

Fot u góry:. Świdermajer, Józefów, ul. Kardynała Wyszyńskiego 2
 

Świdermajery – dziedzictwo lokalne komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się