17°C pochmurno z przejaśnieniami

Zadumana i Sopliczanka – zapomniane pensjonaty Soplicowa

Historia, Zadumana Sopliczanka zapomniane pensjonaty Soplicowa - zdjęcie, fotografia

W 1932 r. w granice miasta zostało włączone osiedle urzędnicze Soplicowo. Nie była to zbyt intensywnie zabudowana dzielnica, jednak kilka wzniesionych w okresie międzywojennym budynków wartych jest naszej uwagi. 

Niewątpliwie do nich należą dawne budynki Młodzieżowego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla dziewcząt wznoszące się przy ul. Bernardyńskiej 13 i 13a. Cały ten teren od ul. Budkowej i prawie do ul. Lipowej w okresie międzywojennym należał do inżyniera Ignacego a’Donau-Szpindlera i jego rodziny.

Rodzina a’Donau-Szpindlerów pochodziła z dawnych Kresów Wschodnich i w okresie rewolucji bolszewickiej musiała opuścić swój majątek i uciekać przed czerwonym terrorem w centralne rejony Polski. Po kilku zmianach miejsca zamieszkania w połowie lat 20. ostatecznie osiedlili się w otwockim Soplicowie. Inżynier Ignacy a’Donau-Szpindler był absolwentem puławskiego Instytutu Naukowego Gospodarstwa Wiejskiego.

Początki - lata 20. 

Pierwszy z murowanych budynków wzniesionych na tym terenie, o bryle przypominającej dworek, to przedwojenna „Willa Zadumana” (dawniej Bernardyńska nr 1) wzniesiona przed 1928 r. Mieścił się w niej pensjonat prowadzony przez dentystkę Jadwigę a’Donau-Szpindlerową. Ogród wokół willi w 1929 r. zaprojektował sam Wacław Tański, główny ogrodnik Łazienek Królewskich, wykładowca w Wyższej Szkole Ogrodniczej (poprzedniczce Wydziału Ogrodniczego SGGW) i projektant otwockiego parku miejskiego. Ozdobami parku były: minifontanna usytuowana na południe od budynku, kort tenisowy i murowana altana od strony ulicy Bernardyńskiej. Za willą od strony lasu do dzisiaj wznosi się niewielki drewniany dom nazywany „Belweder”. Nazwa ta przylgnęła do budynku ze względu na to, że po 1926 r. kilkakrotnie na letnisku przebywał tu prof. Stanisław Wojciechowski, prezydent RP w latach 1922-26.

Nieco dalej wznosi się dwupiętrowy, okazały budynek o oryginalnej architekturze. Obecnie przebudowywany i przystosowywany do nowej funkcji. Jest to kolejny pensjonat o nazwie własnej „Willa Sopliczanka” (dawniej Bernardyńska nr 3) wzniesiony w latach 1929-39. Książka telefoniczna z 1939 r. podaje, że mieścił się tutaj „Ośrodek Zdrowia i Humoru”, co nie jest do końca prawdą. Pensjonat był przygotowany do otwarcia na jesieni 1939 r., co ze względu na wybuch wojny się nie odbyło. O tym najbardziej okazałym pensjonacie Soplicowa pisał Cezary Jellenta w 1935 r.: „O kilometr dalej ku przestrzeniom, jeszcze szczęśliwie nie zaludnionym, w świetnem miejscu szczerego zalesienia, zwanem „Soplicowo”, czeka na swoje wykończenie gmach dużego osiedla, zapowiadający tem, co już jest do widzenia, że chce być architektonicznie niebanalnym. Jakieś podcienia, arkady, przybudówki, kaplica. Obyż jak najprędzej wyszedł z powijaków!”

Dom dziecka

W okresie okupacji hitlerowskiej w budynkach znajdowała szkoła podoficerska Wehrmachtu, a bezpośrednio po wyzwoleniu zajmowała go Armia Czerwona. Po II wojnie światowej państwo przejęło całą nieruchomość za długi ciążące na hipotece za niespłacony kredyt zaciągnięty na budowę „Sopliczanki”. Kredyt ten miał być spłacany z dochodów z pensjonatu. Plany te, niestety, przekreślił wybuch wojny i przejęcie obiektu przez okupanta. 2 stycznia 1947 r. został tu otwarty Dom Dziecka pod patronatem Robotniczego Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W jego uruchomieniu pomogła finansowo „Organizacja Pomocy Ojczyźnie” z Francji. W I połowie lat pięćdziesiątych  XX w. znalazły tutaj schronienie dzieci koreańskie, ofiary wojny toczonej na Półwyspie Koreańskim. Pamiątką po ich pobycie jest zaniedbany i zarośnięty krzewami pomnik przyjaźni polsko-koreańskiej. Po likwidacji domu dziecka działał tu do lat 90. ubiegłego wieku ośrodek szkolno – wychowawczy dla dziewcząt. 

Pomiędzy „Zadumaną” a „Sopliczanką”, przy samej ulicy, stoi niewielki, dobrze utrzymany, drewniany domek z lat dwudziestych ubiegłego wieku wzniesiony również przez a’Donau-Szpindlerów. Dzięki uprzejmości pani Marty Krauss-Kurowskiej, wnuczki pierwszych właścicieli, prezentujemy oryginalne fotografie pensjonatów z okresu międzywojennego. Do dzisiaj mieszkają w nim ich potomkowie.
Obecnie działka podzielona jest na trzy oddzielne posesje należące do różnych osób. Dawna „Willa Zadumana” jest własnością prywatną, użytkowaną okazjonalnie. Natomiast dawny pensjonat „Sopliczanka” jest w trakcie przebudowy, która tchnie w budynek drugie życie. W tym miejscu niedługo zostanie uruchomione Otwockie Centrum Opieki Demencyjnej Origin.
Zachęcam do odbycia spaceru urokliwymi uliczkami Soplicowa.

Paweł Ajdacki

 

na zdj:  Ulica Bernardyńska na początku lat 30.
 


 

Zadumana i Sopliczanka – zapomniane pensjonaty Soplicowa komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się