11°C bezchmurnie

Zgoda buduje. Otwock jest jeden.

Polityka, Zgoda buduje Otwock jeden - zdjęcie, fotografia

– z Bartłomiejem Kozłowskim, działaczem społecznym i byłym otwockim radnym rozmawia Marcin Gawrylik.

Słoneczny piątek, godzina 13. Siedzę na tarasie popularnej w Otwocku restauracji M Kwadrat, czekając na mojego rozmówcę. Po chwili na parkingu pojawia się stara czerwona łada. Siedzący wokół mnie ludzie z ciekawością spoglądają na auto, z którego wysiada mój dzisiejszy gość. Oczywiście po przywitaniu od razu pytam o samochód:

Czy lokalnym politykom tak bardzo pogorszył się status materialny, że muszą jeździć starymi autami?

Nie (śmiech). Nie jestem politykiem, a ten samochód to po prostu spełnienie dziecięcych marzeń.

Ale zazwyczaj mali chłopcy marzą o porsche czy bmw…

Pewnie tak. Jednak moje dzieciństwo kojarzy mi się właśnie z czerwoną ładą.

Z ładą?

Mój dziadek miał właśnie taką czerwoną ładę. Zabierał mnie nią na wycieczki. W wakacje objeżdżaliśmy sady dziadka, a gdy miałem 13 lat, uczył mnie jeździć i po raz pierwszy siadłem za kierownicą samochodu i przejechałem kilkaset metrów. To było niesamowite uczucie! Marzyłem wtedy, by mieć taki samochód, jaki miał dziadek. Gdy już miałem własną firmę, kilka razy zmieniałem auto, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy tkwiło to dziecięce marzenie. Kilka lat szukałem w internecie tego modelu łady, aż wreszcie jakieś dwa lata temu znalazłem go w Siedlcach. Zadzwoniłem, spotkałem się z właścicielem i w ubiegłym roku kupiłem samochód. Oddałem go do mechanika, by odrestaurował auto. Trochę to trwało, bo znaleźć oryginalne części do blisko czterdziestoletniej łady nie jest łatwo. Ale wreszcie spełniło się marzenie i mogę jeździć upragnionym samochodem. To teraz wędrówka po Polsce lub Europie? Bardzo bym chciał, ale to marzenie musi poczekać jeszcze kilka lat. Zresztą ostatnio nad morze pojechaliśmy samochodem żony, bo śmiała się, że jeśli mamy jechać ładą, to musimy wyruszyć ze dwa dni wcześniej.

Wróćmy więc do chwili obecnej. Po ostatnich wyborach zniknął Pan z lokalnej polityki.

Nie zniknąłem. SIM nadal działa, mamy dwójkę radnych, nasze pomysły, jak choćby elektroniczny rejestr umów czy planowane tężnie (tylko my to mieliśmy w programie wyborczym) są realizowane. Ale wiem, skąd się bierze to przekonanie. Po prostu cztery lata temu przez prawie rok co tydzień ukazywały się w prasie moje artykuły, w których pokazywałem nadużycia w otwockim ratuszu i ludzie przyzwyczaili się do tego. A gdy artykuły przestały się ukazywać, pojawiło się przekonanie, że zniknąłem.

A nie korciło Pana, by czasem skomentować bieżące wydarzenia?

Więcej w aktualnym wydaniu tygodnika „iOtwock.info”

Zgoda buduje. Otwock jest jeden. komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się