Myśliwi z WKŁ “Bażant” uhonorowani medalami


Portal internetowy Otwock - iotwock.info
30/05/2017

Eko System Kołbiel Otwock Celestynów

Ostatnia niedziela, 28 maja, to był szczególny dzień dla pięciu myśliwych z Wojskowego Koła Łowieckiego nr 194 "Bażant" - za swoją działalność zostali oni uhonorowani Medalami Zasługi Łowieckiej i to z rąk samego ministra środowiska. Srebrny medal otrzymał Stefan Traczyk, brązowe zaś Sławomir Grządka, Łukasz Krzemiński, Marek Niezgoda i Adam Siwik.

Myślisz, że dla myśliwego najważniejsze jest polowanie? Otóż wcale nie - wabikiem, który ich ciągnie do lasu jest często chęć bliskiego obcowania z dziką przyrodą, które uspokaja i regeneruje ich siły. Tak swoją pasję do łowiectwa uzasadniają wspomniani panowie z WKŁ "Bażant". Za ten przywilej, jak mówią, odpłacają szacunkiem i dbałością o las i jego mieszkańców.

 

Uroczysta majówka myśliwska

28 maja w Woli Gułowskiej, pow. łukowski odbyła się X Majówka Myśliwska, na której stawili się myśliwi z kół łowieckich okręgu siedleckiego, lubelskiego, warszawskiego i bielsko-podlaskiego. To była duża uroczystość inaugurująca obchody 95-lecia powstania Polskiego Związku Łowieckiego.

Toteż organizatorzy: Wojskowe Koło Łowieckie „Ryś” nr 304 i Dom Kultury- Pomnik Czynu Bojowego Kleeberczyków w Woli Gułowskiej, zaprosili na tę okazję wielu ważnych gości. Byli to m.in. Jan Szyszko, minister środowiska, Przemysław Czarnek, wojewoda lubelski, Marek Roman, dyrektor Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Warszawie, Włodzimierz Wolski, wicestarosta łukowski, włodarze gminy Adamów, duszpasterze, leśnicy, ludzie kultury, itd. Zebranych witał wojewoda lubelski, który podkreślał, że takie spotkania jednoczą i umacniają leśników, myśliwych, łowczych - ludzi troszczących się o przyrodę i środowisko, oraz równie bardzo troszczących się o polskie narodowe tradycje. Najważniejszym punktem uroczystości było odznaczenie kilkudziesięciu myśliwych medalami, które wręczał im sam minister środowiska. Uhonorowane także zostało kilka kół łowieckich, m.in. Koło Łowieckie „Sokół” z Kołbieli.

Następnie poczty sztandarowe kół łowieckich, a za nimi wszyscy zebrani przemaszerowali do Sanktuarium Matki Bożej Patronki Żołnierzy Września w Woli Gułowskiej, gdzie została odprawiona msza święta za myśliwych. Piękną jej oprawę muzyczną zapewnił Reprezentacyjny Zespół Muzyki Myśliwskiej PZŁ pod batutą Mieczysława Leśniczaka.

 

WKŁ "Bażant"

Wojskowe Koło Łowieckie nr 194 "Bażant" ma obecnie 53 członków. Koło to rodzaj stowarzyszenia, które powstało w 1955 roku i miało wtedy swoją siedzibę w Otwocku. Od 2013 roku jego siedziba znajduje się w Garwolinie. Dzierżawi ono dwa obwody łowieckie:

- Obwód nr 434 o powierzchni 5867ha znajdujący się w powiecie otwockim na gruntach gmin Celestynów, Kołbiel i Wiązowna;

- Obwód nr 530 o pow. 4300ha, w powiecie garwolińskim i częściowo ryckim, w gminach Trojanów i Stężyca.

Jak mówi prezes Zarządu WKŁ "Bażant", Krzysztof Stoń, jest to koło średniej wielkości, ale dzięki różnorodnym wysiłkom coraz bardziej zauważalne na zewnątrz. Natomiast medale to obecnie jedyna forma podziękowania myśliwym za wieloletnią pracę na rzecz stowarzyszenia.

Myśliwi bardzo dbają o herbowego bażanta. Co roku, regularnie prowadzą zasiedlanie ptaka na łowiskach, dbają aby miały wystarczająco karmy i mogły się rozmnażać. Polowanie z psem na bażanty, to jak opowiada myśliwy Adam Siwik, klasyka łowiecka, ale wciąż bardzo emocjonująca.  

Obecnie jednak myśliwi WKŁ "Bażant" najczęściej polują na zwierzę, które przysparza wielu kłopotów np. rolnikom, czyli dziki. Jak mówi nadleśniczy Stefan Traczyk, w ostatnich dekadach nastąpił potężny wzrost ilościowy jeśli chodzi o dziki, który najlepiej chyba ilustruje liczba ustrzelonych zwierząt. Otóż w latach 90. w sezonie łowieckim jak padło 4-6 dzików to było wielkie wydarzenie - twierdzi leśnik. - Dzisiaj 100-110 sztuk to żaden wyczyn strzelić w naszym obwodzie.

 

Kim są odznaczeni myśliwi?

Nagrodzony srebrnym Medalem Zasługi Łowieckiej Stefan Traczyk, jest łowczym Wojskowego Koła Łowieckiego nr 194 Bażant od 2005 roku. Łowczy to organizator i nadzorca działalności łowieckiej koła. To on ustala harmonogram polowań i pilnuje przestrzegania prawa, zasad bezpieczeństwa i etyki łowieckiej. Stefan Traczyk jest obecnie nadleśniczym Nadleśnictwa Jabłonna, a łowiectwo to jego hobby od 1988 roku. Jak mówi, myślistwo to przede wszystkim odpoczynek dla niego, a także jego rodziny. Traktuje je jednak poważnie i zawsze angażuje w działalność koła, w tym m.in. w przedsięwzięcia edukacyjne i promocyjne na rzecz łowiectwa, za które właśnie został odznaczony. Organizował np. konkurs wiedzy łowieckiej dla młodzieży z gimnazjum w Celestynowie, czy zasiedlanie bażanta - terenowe zajęcia edukacyjne z młodzieżą. Obecny medal, to nie pierwsze wyróżnienie Stefana Traczyka - w 2007 roku dostał brązowy Medal Zasługi Łowieckiej za przyłapanie na gorącym uczynku czterech kłusowników, którzy schwytali we wnyki dzika i zadźgali go nożami w okolicach Lasku w Celestynowie.

Łukasz Krzemiński, z gminy Celestynów, poluje w kole Bażant od 17 lat. To bardzo zaangażowany myśliwy, który kontynuuje i przekazuje rodzinne tradycje  - jego dziadek Złotkowski był znanym w okolicy łowczym, w Kole jest też jego syn Antoni. Należy do dwóch obwodów - 530 i 434. Myślistwo to, jak mówi, dla niego hobby i styl życia. Z kilkunastoletniej działalności za bardzo ważny uznaje udział w Komisji szacowania szkód łowieckich, na której opiera się współpraca między myśliwymi i rolnikami. Chętnie i często pomaga przy zajęciach edukacyjnych dla młodzieży. 

Członkiem Komisji do wyceniania szkód łowieckich  jest także kolejny odznaczony - Sławomir Grządka. Pełni on także w obwodzie nr 530 funkcję  strażnika łowieckiego, którego szczególnym zadaniem jest pilnowanie terenu i eliminowanie nieprawidłowości, takich jak kłusownictwo. Poza tym dba o przestrzeganie prawa łowieckiego przez myśliwych, odnowę zwierzyny.

Strażnikiem łowieckim w obwodzie nr 434, który w sytuacjach kłusownictwa pierwszy interweniuje, jest Adam Siwik, mieszkaniec Sępochowa, gm. Kołbiel. "Bażant" to jego macierzyste koło w PZŁ od 1996 roku. Obecnie należy do niego do także jego syn - Kacper Siwik. Jak opowiada łowiectwo to jego sposób na życie, zajęcie, które pomaga odetchnąć od codzienności. - Mój wypoczynek to nie plaża, ale wyprawa do lasu, podczas której trzeba się natrudzić, ale to przynosi radość - mówi. - Myślistwo to obcowanie z naturą, spotkania z kolegami, pasja jakiej życzę każdemu, prawdziwy balsam na wszelkie kłopoty.

Kolejny odznaczony Marek Niezgoda, członek Komisji Rewizyjnej Koła, mieszkaniec Sobolewa, podczas majówki w Woli Gułowskiej podkreślał, że miło być docenionym, ale  medale to nie najważniejsze w łowiectwie - dla niego najważniejsze jest przebywanie na łonie przyrody, na które przeznacza każdą wolną chwilę. Jak opowiada wyjazd na łowisko, np. na takie jakie mają w Podebłociu, torfowiska położone w dawnym korycie Wisły, dziewiczy teren - jest prawdziwym uspokojeniem i doświadczaniem przyrody, które przeciętnemu człowiekowi jest obce. Polowanie jest przy okazji  - mówi. Ale ma ważne znaczenie, bo teraz w Polsce to myśliwi zastępują naturalną selekcję, regulują populację np. dzika, który nie ma naturalnego wroga.

Wszyscy nagrodzeni czują się  prawdziwymi ekologami, ludźmi odpowiedzialnymi za las i jego mieszkańców. Samo to jest warte docenienia.

Kazimiera Zalewska  

 

 

 




Opinie




Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze Internautów.

Czytaj więcej


TOP 5

wróć

pełna wersja portalu