Reklama

Cieszyć się każdą chwilą

14/02/2016 22:58
14

Teatr im. Jaracza godz: 22:59

Teatralną farsę Oczy królika napisał i zainscenizował Krzysztof Czekajewski. 

Konstrukcja utworu pod pewnym względem przypomina komedię dell’arte. Na scenie poznajemy dwóch znajomych. Oboje są na życiowym zakręcie. Stefan został porzucony przez żonę, która zdradziła go z zamożnym przedsiębiorcą. Nieoczekiwanie odwiedza go kolega z pracy,  Grzegorz, nie stroniący od imprez, używek i kobiet. Na pozór jest w swojej samotności spełniony, jednak nie da się ukryć, że jego życie jest puste. Zaczyna pełnić rolę pocieszyciela, wspiera zrozpaczonego kolegę. Przez dłuższą część spektaklu wysłuchujemy męskich zwierzeń, poznajemy męski świat fantazji erotycznych. Następnie zjawia się nowa towarzyszka wieczornej popijawki, szukająca sposobu na schudnięcie Ela i komiczny, upozorowany na geja dostarczyciel pizzy, którego zaloty odrzuca Stefan. Poalkoholowe rozmowy i towarzyską zabawę do końca  spektaklu inicjuje nonszalancki i lubieżny Grzegorz. Życie miłosne bohaterów to totalna klapa, ale jest pięknie. Spektakl ani mądry,
ani diagnostyczny, za to zabawny i pocieszny – przy dialogach można naprawdę się ubawić. Najbardziej dosadny w tym spektaklu jest język – soczysty i kolokwialny, pada wiele inwektyw (choć bez ich udziału spektakl na pewno nie straciłby na swojej śmieszności). Autor przedstawienia, zdaje się, sprawdza i bada męski punkt widzenia moralności. Świat mężczyzn prezentuje jako nieco splugawiony i powierzchowny. Dobra reżyseria widoczna jest także – lub przede wszystkim – w prowadzeniu poszczególnych postaci. Jasno podkreślone są ich uczucia, zarówno szybko podgrzewała atmosferę filuterna Ela (znakomita Monika Aniszewska), jak i nieco poważniejszy, targany sprzecznymi uczuciami Stefan (trochę za bardzo egzaltowany Adrian Wojciechowski). Równie dobrze zaprezentowali się pozostali panowie występujący w spektaklu (przezabawny Piotr Poraj Polewski i Konrad Szymański). W rolę inicjatora całej zabawy, Grzegorza, umiejętnie wcielił się Przemek Skoczek − jako pozornie poczciwy, a w rzeczywistości zdeprawowany samotny lekkoduch wypadł doskonale. Ten otwocki aktor ma bardzo dobry warsztat sceniczny, odtworzył postać autentycznie, zagrał ze swobodą i naturalną lekkością. Wszyscy zaprezentowali się z powodzeniem, ale także bardzo dobrze współpracowali ze sobą na scenie. Prosta, funkcjonalna, wpisująca się w nasze czasy scenografia Dominiki Tomaszewskiej sprawdziła się dobrze. Przesłanie spektaklu można sprowadzić do maksymy: „Ciesz się każdą chwilą, bo życie jest tylko jedno”. Inscenizacja z całą pewnością zachęca do tego, by mimo życiowych niepowodzeń zachować optymizm i radość z życia.

Reklama


Zdjęcie: Jacek Grymuza

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iOtwock.info




Reklama
Najnowsze wiadomości