Tak wyglądał wielki finał 12. Festiwalu Świdermajer! 21 czerwca ogród dawnego Uzdrowiska Abrama Gurewicza przy ul. Armii Krajowej 8 w Otwocku zamienił się w jedno wielkie letniskowe święto. Od godziny 13.00 do 21.00 w gościnnych progach Nowego Gurewicza trwał finał jednego z najbardziej wyjątkowych festiwali w regionie – imprezy, która od lat celebruje otwocką tożsamość, architekturę świdermajerową i ducha nadwiślańskiego letniska.
Słońce, zieleń ogrodu, zapachy lata i gwar ludzi, którzy zjechali tu całymi rodzinami – tak wyglądał klimat tegorocznego finału. W kadrach znajdziecie kawałek otwockiego lata, którego nie da się opisać słowami, ale który – mamy nadzieję – udało nam się choć trochę uchwycić w obiektywie.
Nowy Gurewicz to miejsce z duszą. Ogród dawnego uzdrowiska Abrama Gurewicza, skąpany w zieleni starych drzew, tego dnia stał się naturalną scenografią dla całego festiwalowego świata. Między alejkami, przy straganach i pod sceną kłębiły się tłumy – dzieci z rodzicami, młodzież, seniorzy i goście z odległych zakątków powiatu. Wszyscy złączeni wspólną chwilą, wszyscy z uśmiechem.
Plenerowe wystawy, które towarzyszyły finałowi, nadały ogrodowi charakter prawdziwego muzeum pod gołym niebem. „Świdermajer – Projekt", „Nazywam się Gurewicz", fotografie z wystawy „Letnisko w kadrze", zdjęcia i artefakty z Cegielni Teklin oraz obrazy powstałe podczas pleneru malarskiego – każda z ekspozycji opowiadała inną historię, ale wszystkie razem tworzyły spójną opowieść o Otwocku: jego przeszłości, ludziach i wyjątkowym charakterze.
Kto powiedział, że festiwal to tylko scena? Finał Świdermajer był przede wszystkim miejscem spotkania i wspólnego działania. Przy stolikach warsztatów ceramicznych powstawały małe dzieła sztuki z rąk dorosłych i dzieci. Warsztaty plastyczne przyciągały kolejnych uczestników, którzy z pędzlem w dłoni próbowali uchwycić klimat dawnego letniska.
Przy stoliku szachowym rozgrywały się zacięte partie w duchu „szachowego popołudnia w letnisku" – bo kto powiedział, że festiwal nie może mieć w programie odrobiny strategicznego myślenia?
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się warsztaty eko-wycinanki Świdermajer od Poczuj Naturę – koronkowe wzory, ornamenty i dekoracje w duchu zero waste idealnie wpisały się w ideały festiwalu i pozwoliły uczestnikom zabrać do domu kawałek świdermajerowej estetyki wykonany własnymi rękami.
Nie brakowało też bardziej praktycznych akcentów – Harcerski Klub Ratowniczy Otwock przeprowadził warsztaty z pierwszej pomocy przedmedycznej, które przyciągnęły zarówno dzieci, jak i dorosłych.
Jednym z najciekawszych punktów programu była prezentacja kolektywu enJoiner, który rozłożył się na finałowym terenie jak przysłowiowy basza i zaprezentował rekonstrukcję oryginalnych elementów architektonicznych świdermajerów. Wyrzeźbione w drewnie szczyty, gzymsy i ozdobne elementy stały się swoistym wernisażem sztuki snycerskiej – namacalnym przypomnieniem, jak wiele pracy i precyzji wymagała architektura, z której słynie Otwock.
Obok działał niezastąpiony Jarek – znany w Otwocku zaklinacz wyrzynarek i szaman brzeszczota, który od lat udowadnia, że każdy może spróbować swoich sił w tworzeniu drewnianych ozdób w stylu świdermajerowym. I znowu nie zawiódł – przy jego stanowisku ustawiały się kolejki chętnych, a piła wyrzynarka śpiewała przez całe popołudnie.
Najmłodsi uczestnicy mieli swój własny festiwal w festiwalu. Gra terenowa rozkręciła się w ogrodzie na dobre, zapraszając dzieciaki do odkrywania przestrzeni Nowego Gurewicza z mapką w ręku i pełnym zaangażowaniem. Warsztaty ceramiczne, plastyczne i szachowe uzupełniały program dla pociech, a riksze kursujące po ogrodzie wzbudzały zachwyt niezależnie od wieku pasażerów.
Wędrujące Studio Fotograficzne pozwoliło uwiecznić wspomnienia z tego wyjątkowego dnia, a przestrzeń Świdermind – miejsce rozmowy i wsparcia dla rodzin – czuwała nad tym, by każdy mógł poczuć się tu dobrze i bezpiecznie.
Muzyczna część dnia dostarczyła przeżyć na różnych poziomach. Najpierw scenie pojawił się duet Pol Wanda z gościnnym udziałem Macieja Łabudzkiego. Później swój debiut na Festiwalu Świdermajer zaznaczyli Bogusz/Chorzewska – Przemek Bogusz i Agata Chorzewska, których brzmienie przywodzi na myśl klimaty Johna Denvera, Boba Dylana i Neila Younga jednocześnie.
O 17.00 ogród wypełniły dźwięki Statku Świder grającego „Pieśni Ścieżek Snów" – lokalny projekt, który meandruje muzycznie po wybrzeżach otwockich wód, a każda nuta pachnie tu lasem i rzeką. Po nich scenę przejęła Świdermajer Orkiestra – ambasadorzy festiwalu, którzy tu właśnie zadebiutowali i się narodzili. Folk-rockowa muzyka płynąca wprost z delty Świdra przykuła uwagę wszystkich zebranych.
Punktem kulminacyjnym całego dnia był koncert Pablopavo i Ludzików, który od 19.30 zamknął 12. edycję Festiwalu Świdermajer w wielkim stylu. Publiczność zebrana w ogrodzie Gurewicza żegnała tym samym kolejny festiwal – głośno, razem i z uśmiechem.
12. Festiwal Świdermajer przeszedł do historii. Jego finał w ogrodzie Nowego Gurewicza był dowodem na to, że Otwock potrafi świętować z klasą, że lokalna tradycja żyje i ma się doskonale, a wspólnota wokół świdermajerowych wartości jest silna jak nigdy wcześniej.
Dziękujemy organizatorom – Towarzystwu Przyjaciół Otwocka, Mirai Clinic i Nowemu Gurewiczowi – za kolejną edycję tego wyjątkowego wydarzenia.
Do zobaczenia na 13. Festiwalu Świdermajer! - miejmy nadzieję :)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze