Czołowy krajoznawca, zaangażowyny w popularyzowanie historii Otwocka, przyznał się na portalu społecznościowym, że nie ma nic przeciwko pomysłowi jednego z wicestarostów powiatu otwockiego, jakim jest przebicie przez las ulicy Narutowicza i połączenia Otwocka wprost z drogą krajową 801. Zacytuję ”Alternatywą dla unowocześnionej ul. Narutowicza (odkorkowującej ul. Matejki i centrum miasta) jest tylko budowa od podstaw ulicy Hrabiego lub Czerwonej Drogi ale na to ta ja się nigdy nie zgodzę własnie ze względów przyrodniczych”. Radni Otwocka przeznaczyli nawet środki na wykonanie wstępnych prac projektowych łącznika.
To krótkowzroczność.
Uważam, ze nie można rozwiązywać problemu Matejki, która w ostatnich latach stała się zatłoczoną ulicą, niszcąc jednocześnie turystycznie atrakcyjne dwie leśne dzielnice miasta: Soplicowo i Śródborów. Korki w rejonie sklepów nie będą zlikwidowane poprzez wpuszczenie dodatkowego strumienia samochodów do miasta od strony Karczewa. Inny bowiem cel mają kierowcy jadący ulicą Matejki, a inny będą mieli wjeżdzający z Karczewa na Narutowicza; Jedni jadą do miasta a drudzy do trasy lubelskiej. Można stanąć przy legorondzie skrzyżowania Poniatowskiego z Narutowicza, by zaobserwować, że średnio tylko co dziesiąty samochód skręca w stronę miasta jadąc od cmentarza. Soplicowo również potrzebuje odkorkowania, a nie nowego dociążenia transportem samochodowym.
Zastanówmy się też, czy warto kosztem zatracenia turystycznego charakteru leśnych dzielnic Otwocka, próbować zmniejszyć ruch w centrum miasta. Czyto rozwiąże problem zatorów w centrum, jak twierdzą zwolennicy pomysłu?
Ulice Matejki i Filipowicza będą zawsze miały problem z zatorami, bo tu właśnie jest po kolei: najstarszy otwocki supermarket, pawilon handlowo-usługowy z najlepszą pizzerią w mieście , Izba Skarbowa, liceum, MDK, park miejski i wreszcie osiedla mieszkaniowe, a w niedalekiej przyszłości najlepsze SPA na Mazowszu itd., Dobrze, że kebaby usadowiły się na Karczewskiej i bywalcy parkują krok dalej. Dzisiaj wystarczy, że jeden samochód próbuje skręcić do Carrefoura lub skręca gdziekolwiek w lewo, by cały ruch na ulicy stanął. Niestety będzie tak, dopóki włodarze będą zwlekali z przebudową skrzyżowań i dojazdów do znajdujących się tu miejsc użyteczności publicznej, a także pozwalali na wjazd ciężkich pojazdów o dużym tonażu. A przecież w niedalekiej perspektywie kierowcy będą mieli jeszcze tunel pod torami przy Górewiczu. Przy obecnym rozwiązaniu komunikacyjnym to dopiero będzie się działo!
Ruch puszczony przez Soplicowo skrajnie różni się od tego, który jest w „centrum\", w okolicy Matejki. Ulica Narutowicza zawsze była lokalną drogą przechodzącą wzdłuż prywatnych nieruchomości willowych, zatrzymując ścianę lasu po swojej prawej stronie począwszy od zjazdu z przejazdu kolejowego, przez co jest jedną z niewielu malowniczych enklaw –wprowadza nas do prawdziwego miasta ogrodu. Krajoznawca Otwocka powinien wiedzieć, że leśna oprawa drogi w Soplicowie sprawia, że przepiękna zimą i skąpana w słońcu o zachodzie sama w sobie stanowi atrakcję dla rowerzystów, piechurów czy spacerowiczów nie tylko z Otwocka. Chce się tu mieszkac i chce się tu przyjeżdzać dla takich widoków. To jest jak oglądanie zachodu słońca nad morzem. Choć od skrzyżowania z Poniatowskiego nie ma nawet chodnika.
Tu celem tranzytu będzie przede wszystkim przeprawa do trasy lubelskiej. Niewątpliwie miejski cmentarz, który zwyczajowo odwiedzany jest przez mieszkańców Otwocka w wolne dni, zwiększa lokalny ruch. W powszednie dni przy szkole często powstaje lokalny zator.
Ta leśno-willowo-ogrodowa część miasta straci na swojej atrakcyjności ze względu na wzmożony odczuwalny już ruch samochodowy. Otwocczannie wielokrotnie apelowali o budowę ciągu pieszego i wręcz ograniczenie ruchu, czyli o docenienie tutejszych walorów przyrodniczych przez włodarzy, tak jak cenią i widzą tę część miasta i walczą o nią mieszkańcy.
Lecz sama budowa chodnika ze ścieżką rowerową nie wystarczy, gdy szlak rekreacyjny będzie prowadził wzdłuż drogi tranzytowej. Wycinka drzewostanu zdegraduje środowisko naturalne Soplicowa, smog ostatecznie odstraszy turystów, a wtopione w las dzielnice zostaną przedzielone trasą w pół, jak to miało miejsce do niedawna w Mińsku Mazowieckim. Przykład tego miasta pokazuje, że nie można dopuścić do wprowadzenia na drogi lokalne ruchu z drogi krajowej. Tam dopiero wybudowanie obwodnicy przywróciło w mieście równowagę między infrastrkuturą a potrzebami mieszkańców. Ulica Narutowicza potrzebuje już w tej chwili spowolnienia ruchu samochodowego poprzez budowę progów i dużego ronda, a nie ruchu przekierowanego z drogi 801.
Otwock nie ma własnego przemysłu, by taka droga lokalnie była potrzebna. Trasa stanie się tranzytem dla kierowców skracających sobie drogę z 801 do trasy lubelskiej.
Dziwi mnie krótkowzroczność miejskich radnych, a tym bardziej szanowanego ogólnie znawcy Otwocka, że nie dostrzega zagrożenia budowy drogowego łącznika.
Bardziej mnie jednak martwi brak perspektywicznego myślenia włodarzy i brak poszanowania wartości naturalnych, jakie Otwock jeszcze posiada.
Wpuszczenie dodatkowego ruchu samochodowego do miasta byłoby wbrew dotychczasowemu przeznaczeniu tej części Otwocka, jako dzielnic willowych o walorach turystycznych. Może mieć nawet taki sam skutek, jak wybudowanie w ubiegłym wieku reaktorów w pobliżu uzdrowiska, jakim był Otwock. Wtedy po zmianie charakteru otoczenia, miasto zamiast zyskać szansę na rozwój, straciło na wartości i nigdy nie wróciło do świetności i splendoru, jaką się cieszyło będąc mekką dla kuracjuszy i wczasowiczów. Po kolei sanatoria zaczęły znikać z mapy Otwocka, a w zamian samo miasto nie oferowało nic, by przyciągnąć do siebie inne grupy zawodowe. Dopiero teraz zaczął odwracać się ten niekorzystny trend, bo doceniono jego niezniszczoną przyrodę a podróż dzięki pociągnięciu SKM nie jest takim problemem, jak kilka lat temu. Po wybudowaniu trasy szybkiego ruchu, na przekór obecnym tendencjom wyprowadzania samochodów z miast, znowu nastąpi degradacją nie tylko Śródborowa i Soplicowa. Miasto udusi się i to nie od kopciuchów.
Jest jednak zasadnicza różnica między decyzją z lat sześćdziesiątych a obecną: tu włodarze miasta mogą sprzeciwić się wicestaroście, jak swojego czasu burmistrz Karczewa sprzeciwił się budowie tego łącznika forsowanego przez prezydenta Szczepaniaka. Bo ten projekt zmieni całkowicie oblicze relaskowej części miasta. Czy mieszkańcy chcą żyć w zdegradowanym środowisku z drogą szybkiego ruchu w sercu ich dzielnicy? Mieszkańcy Soplicowa na pewno nie, co wyrazili to w zeszłym roku w petycji przekazanej na ręce prezydenta Otwocka.
Czołowy krajoznawca, zaangażowyny w popularyzowanie historii Otwocka, przyznał
się na portalu społecznościowym, że nie ma nic przeciwko pomysłowi jednego z
wicestarostów powiatu otwockiego, jakim jest przebicie przez las ulicy Narutowicza i
połączenia Otwocka wprost z drogą krajową 801. Zacytuję ”Alternatywą dla
unowocześnionej ul. Narutowicza (odkorkowującej ul. Matejki i centrum miasta)
jest tylko budowa od podstaw ulicy Hrabiego lub Czerwonej Drogi ale na to ta ja
się nigdy nie zgodzę własnie ze względów przyrodniczych”. Radni Otwocka przeznaczyli
nawet środki na wykonanie wstępnych prac projektowych łącznika.
To krótkowzroczność.
Uważam, ze nie można rozwiązywać
problemu Matejki, która w ostatnich
latach stała się zatłoczoną ulicą, niszcąc jednocześnie turystycznie atrakcyjne
dwie leśne dzielnice miasta: Soplicowo i Śródborów. Korki w rejonie sklepów nie
będą zlikwidowane poprzez wpuszczenie dodatkowego strumienia samochodów do
miasta od strony Karczewa. Inny bowiem cel
mają kierowcy jadący ulicą Matejki, a inny będą mieli wjeżdzający z Karczewa na
Narutowicza; Jedni jadą do miasta a drudzy do trasy lubelskiej. Można stanąć
przy legorondzie skrzyżowania Poniatowskiego z Narutowicza, by zaobserwować, że
średnio tylko co dziesiąty samochód skręca w stronę miasta jadąc od cmentarza. Soplicowo również potrzebuje odkorkowania, a
nie nowego dociążenia transportem samochodowym.
Zastanówmy się też, czy
warto kosztem zatracenia turystycznego charakteru leśnych dzielnic Otwocka, próbować
zmniejszyć ruch w centrum miasta. Czyto rozwiąże problem zatorów w centrum, jak
twierdzą zwolennicy pomysłu?
Ulice Matejki i
Filipowicza będą zawsze miały problem z zatorami, bo tu właśnie jest po kolei: najstarszy
otwocki supermarket, pawilon handlowo-usługowy z najlepszą pizzerią w mieście ,
Izba Skarbowa, liceum, MDK, park miejski i wreszcie osiedla mieszkaniowe, a w
niedalekiej przyszłości najlepsze SPA na
Mazowszu itd., Dobrze, że kebaby usadowiły się na Karczewskiej i bywalcy parkują krok dalej. Dzisiaj wystarczy, że jeden samochód próbuje skręcić do
Carrefoura lub skręca gdziekolwiek w
lewo, by cały ruch na ulicy stanął. Niestety będzie tak, dopóki włodarze będą
zwlekali z przebudową skrzyżowań i dojazdów do znajdujących się tu miejsc
użyteczności publicznej, a także pozwalali na wjazd ciężkich pojazdów o dużym tonażu. A
przecież w niedalekiej perspektywie kierowcy będą mieli jeszcze tunel pod
torami przy Górewiczu. Przy obecnym rozwiązaniu komunikacyjnym to dopiero będzie się działo!
Ruch puszczony przez Soplicowo
skrajnie różni się od tego, który jest w „centrum\", w okolicy Matejki. Ulica
Narutowicza zawsze była lokalną drogą przechodzącą wzdłuż prywatnych
nieruchomości willowych, zatrzymując ścianę lasu po swojej prawej stronie począwszy
od zjazdu z przejazdu kolejowego, przez co jest jedną z niewielu malowniczych
enklaw –wprowadza nas do prawdziwego miasta ogrodu. Krajoznawca
Otwocka powinien wiedzieć, że leśna oprawa drogi w Soplicowie sprawia, że przepiękna
zimą i skąpana w słońcu o zachodzie sama w sobie stanowi atrakcję dla
rowerzystów, piechurów czy spacerowiczów nie tylko z Otwocka. Chce się tu mieszkac i chce się tu przyjeżdzać dla takich widoków. To jest jak oglądanie zachodu słońca nad morzem. Choć od
skrzyżowania z Poniatowskiego nie ma nawet chodnika.
Tu celem tranzytu będzie przede
wszystkim przeprawa do trasy lubelskiej. Niewątpliwie miejski cmentarz, który
zwyczajowo odwiedzany jest przez mieszkańców Otwocka w wolne dni, zwiększa
lokalny ruch. W powszednie dni przy szkole często
powstaje lokalny zator.
Ta leśno-willowo-ogrodowa
część miasta straci na swojej atrakcyjności ze względu na wzmożony odczuwalny już ruch
samochodowy. Otwocczannie wielokrotnie apelowali o budowę ciągu pieszego i wręcz
ograniczenie ruchu, czyli o docenienie tutejszych walorów przyrodniczych przez
włodarzy, tak jak cenią i widzą tę część miasta i walczą o nią mieszkańcy.
Lecz sama budowa chodnika
ze ścieżką rowerową nie wystarczy, gdy szlak rekreacyjny będzie prowadził wzdłuż
drogi tranzytowej. Wycinka drzewostanu zdegraduje środowisko naturalne
Soplicowa, smog ostatecznie odstraszy turystów, a wtopione w las dzielnice zostaną przedzielone trasą w pół, jak to miało miejsce do niedawna w Mińsku
Mazowieckim. Przykład tego miasta pokazuje, że nie można dopuścić do
wprowadzenia na drogi lokalne ruchu z drogi krajowej. Tam dopiero wybudowanie obwodnicy
przywróciło w mieście równowagę między infrastrkuturą a potrzebami mieszkańców.
Ulica Narutowicza potrzebuje już w tej chwili spowolnienia ruchu samochodowego
poprzez budowę progów i dużego ronda, a nie ruchu przekierowanego z drogi 801.
Otwock nie ma własnego
przemysłu, by taka droga lokalnie była potrzebna. Trasa stanie się tranzytem
dla kierowców skracających sobie drogę z 801 do trasy lubelskiej.
Dziwi mnie krótkowzroczność
miejskich radnych, a tym bardziej szanowanego ogólnie znawcy Otwocka, że nie
dostrzega zagrożenia budowy drogowego łącznika.
Bardziej mnie jednak
martwi brak perspektywicznego myślenia włodarzy i brak poszanowania wartości
naturalnych, jakie Otwock jeszcze posiada.
Wpuszczenie dodatkowego ruchu samochodowego do miasta byłoby wbrew dotychczasowemu przeznaczeniu tej części Otwocka, jako dzielnic
willowych o walorach turystycznych. Może
mieć nawet taki sam skutek, jak wybudowanie w ubiegłym wieku reaktorów w
pobliżu uzdrowiska, jakim był Otwock. Wtedy po zmianie charakteru otoczenia, miasto
zamiast zyskać szansę na rozwój, straciło na wartości i nigdy nie wróciło do
świetności i splendoru, jaką się cieszyło będąc mekką dla kuracjuszy i
wczasowiczów. Po kolei sanatoria zaczęły znikać z mapy Otwocka, a w zamian samo
miasto nie oferowało nic, by przyciągnąć do siebie inne grupy zawodowe. Dopiero
teraz zaczął odwracać się ten niekorzystny trend, bo doceniono jego niezniszczoną
przyrodę a podróż dzięki pociągnięciu SKM nie jest takim problemem, jak kilka
lat temu. Po wybudowaniu trasy szybkiego ruchu, na przekór obecnym tendencjom wyprowadzania
samochodów z miast, znowu nastąpi degradacją nie tylko Śródborowa i Soplicowa.
Miasto udusi się i to nie od kopciuchów.
Jest jednak zasadnicza różnica między decyzją z lat sześćdziesiątych a obecną: tu włodarze miasta
mogą sprzeciwić się wicestaroście, jak swojego czasu burmistrz Karczewa
sprzeciwił się budowie tego łącznika forsowanego przez prezydenta Szczepaniaka.
Bo ten projekt zmieni całkowicie oblicze relaskowej części miasta. Czy mieszkańcy
chcą żyć w zdegradowanym środowisku z drogą szybkiego ruchu w sercu ich
dzielnicy? Mieszkańcy Soplicowa na pewno nie, co wyrazili to w zeszłym roku w
petycji przekazanej na ręce prezydenta Otwocka.