27°C bezchmurnie

Lody po „włosku”

Interwencja, „włosku” - zdjęcie, fotografia

Bazarek przy ul. Sportowej w Otwocku zlokalizowany jest właściwie naprzeciw budynku Szkoły Podstawowej Nr 12. Kilka placówek handlowych: warzywniak, punkt ksero, butik z odzieżą, studio stylizacji paznokci, fotograf i sklep ze sprzętem rehabilitacyjnym. Niewiele tego. Kiedyś był jeszcze mięsny, optyk i agencja ubezpieczeniowa, ale dzisiaj zajmowane przez nie pomieszczenia świecą pustkami…, widać nie wytrzymały konkurencji lub przeniosły się w inne, bardziej uczęszczane prze klientów miejsca.

Na bazarek zaglądają głownie „miejscowi”, czyli mieszkańcy okolicznych bloków osiedla Stadion, klienci pobliskiego Carrefoura i stali bywalcy nieźle zaopatrzonego warzywniaka, słynącego z dobrej jakości warzyw i owoców.

Z lewej strony, tuż przy wejściu na niewielki plac, wokół którego stoją pawilony handlowe, obok popularnego „Chlebusia” od pewnego czasu działa również lodziarnia. Widoczna z daleka od ul. Sportowej duża tablica w fioletowym kolorze reklamuje „Lody bajeczne”, desery, shaki oraz kawę mrożoną. Okienko, w którym sprzedawane są reklamowane słodkości, jest umieszczone z boku, od strony wejścia na bazarek,  a obok niego obrazkowe menu z namalowanymi produktami i ich cenami. W  środku - wizerunek pyzatej dziewczynki z warkoczykami jedzącej loda. Trzeba przyznać, że - jak na tak małe pomieszczenie - oferta jest bogata: lody z różnego rodzaju polewą, desery lodowe, shaki i napoje orzeźwiające. A wśród nich prawdziwy „hit”: śmietankowy lód polany musem owocowym (truskawkowym i jagodowym) o  zaskakującej nazwie… „mussssolini”.

Czy ta nazwa (a ściślej rzecz biorąc - nazwisko ) z czymś się Państwu kojarzy? Nie wiem, jak Wam, ale moje pierwsze asocjacje są dość jednoznaczne i raczej niepowiązane (co było, jak rozumiem, intencją autora wymyślającego tę nazwę) z… musem. Czyżby właściciel  lodziarni był tak dalece na bakier z historią, że nie zdawał sobie sprawy, kim był Mussolini???  A może uważa tego rodzaju „skojarzenie” za zabawne? No cóż, zarówno w jednym, jak i drugim przypadku, należy pogratulować inwencji. Nadać lodom nazwę założyciela i przywódcy włoskiego ruchu faszystowskiego Benito Mussoliniego - to naprawdę podziwu godna… kreatywność! Mam nadzieję, że ta wpadka (bo inaczej określić ją nie sposób) z nazwą, stanowi tylko niezręczność, którą da się i powinno - jak najszybciej - naprawić. No chyba, że to świadome i zamierzone działanie, którym właściciel (-le?) „Bajecznych lodów” postanowił inspirować uczące się w pobliżu dzieci i młodzież do zgłębiania tajników historii? A może mamy tutaj do czynienia z zapowiedzią czekającej nas serii produktów, które będą prezentować również inne postaci historyczne? Musicie jednak Państwo przyznać, że „Mussolini” to jednak… ups! niezbyt fortunny początek. No chyba, że to nowoczesna forma marketingu, na którym autor niniejszego materiału po prostu się nie zna. Może i tak, ale jedno jest  pewne - zanim się coś wprowadzi w życie, warto się nad tym wcześniej  zastanowić. Nie na darmo mówią, że myślenie ma kolosalną przyszłość!

Andrzej Idziak

PS. Kilka dni temu, przechodząc obok wspomnianej lodziarni zauważyłem, że napis „mussssolini” został częściowo przysłonięty. Aktualna nazwa deseru lodowego to: „mussss”. Widać ktoś poszedł po rozum do głowy i to się chwali!

 

 

Lody po „włosku” komentarze opinie

  • gość 2018-09-03 15:30:42

    Czy to, że niejaki Kaczyński zeszmacił swoje nazwisko czyni ze Ś.P. Bogusława Kaczyńskiego osobę bez czci i honoru? Pan Bogusław to był bardzo porządny człowiek.

Dodajesz jako: Zaloguj się