8°C bezchmurnie

Czy wrócą rozmowy o pensjach urzędników?

Radni Otwocka, wrócą rozmowy pensjach urzędników - zdjęcie, fotografia

Na sesji w dniu 5 października otwocka rada miasta po raz kolejny rozpatrywała wniosek prezydenta o przesunięcie środków na zabezpieczenie wynagrodzeń urzędników. W wyniku cięć wykonanych przez radę w tegorocznym budżecie zabrakło ponad 400 tys. złotych na odprawy emerytalne dla pracowników, 260 tys. na nagrody jubileuszowe i ponad 400 tys. na wynagrodzenia urzędników i strażników miejskich. Przypominamy, że radni na początku roku rozważali likwidację straży, a ponieważ nie doszła ona do skutku to umowy ze strażnikami nie zostały rozwiązane.

Radny Krzysztof Kłósek za zaistniałą sytuację winą obarczył prezydenta twierdząc, że na początku roku powinien zredukować stanowiska pracy i zaznaczył, że nie zgodzi się na przesunięcie środków. Innego zdania był przewodniczący rady Jarosław Margielski - powiedział, że jeżeli prezydent przekaże listę pracowników wraz z wskazaniem zarobków, podobnie jak zrobił to Robert Biedroń – prezydent Słupska, to rada miasta będzie mogła z powrotem otworzyć dyskusję i środki, które wynikają z wymogów ustawowych, przesunąć.

W imieniu pracowników na sesję przybyła Urszula Zegarska-Sak. Pomimo zapewnienia przewodniczącego rady miasta, że będzie ona mogła zabrać głos jeszcze przed głosowaniem nad przesunięciem środków na wynagrodzenia, nie miała takiej możliwości.

Głosu udzielono tylko wybranym osobom. Radny Krzysztof Kłósek w swojej wypowiedzi zarzucił prezydentowi, że w pierwszym półroczu „lekką ręką” wydał ponad 106 tys. na premie i nagrody jubileuszowe (wynikające z kodeksu pracy – przypis redakcji). A w sprawie odpraw emerytalnych radny zaproponował, żeby poprosić pracowników o to by 3 miesiące do końca roku poczekali, a ewentualne odprawy emerytalne przewidzieć w budżecie na 2018 r. i wypłacić je z odsetkami. To dość dziwne podejście, bo wydawałoby się, że radny powinien znać przepisy prawa pracy i wiedzieć, że pracownik ma prawo do zapłaty za swoją pracę w określonym przez ustawę terminie.

Radni ostatecznie nie przesunęli żadnych pieniędzy na pensje pracowników. Już po głosowaniu, przedstawiciel pracowników mógł zabrać głos:

Przysłuchiwałam się temu ze zdziwieniem i zasmuceniem, pracuję tu ponad 36 lat i nigdy nie było takiej sytuacji, aby pracodawca nie dogadał się ani z radą ani z pracownikami. Różny ustrój, różni prezydenci, różne rady i zawsze wszyscy dochodzili do porozumienia. Jestem w wieku emerytalnym za 5 dni, mi tu już nic nie grozi, natomiast jest dużo innych pracowników, którzy dają swoje serce Państwu Radnym i swojemu pracodawcy, bo tak jest. Ja przepracowałam tutaj 36 lat pracy i nie przypuszczałam, że coś takiego na koniec mnie spotka. Nie rozumiem dlaczego Państwo nie chcecie dać wynagrodzenia pracownikom, to znaczy, że oceniacie nas źle? Bo tu brakuje tych pieniędzy, których Państwo ustawowo nie przesunęliście. Dlaczego ja nie mogę otrzymać wynagrodzenia za swoją pracę?

Przewodniczący w odpowiedzi zaznaczył, że jeżeli prezydent pokaże dokumenty, to jak najbardziej będzie można dalej rozmawiać. Upomniał go jednak kolega z koalicji, radny Krzysztof Kłósek, powiedział, że nie rozpędzałby się z deklaracjami, bo to wzbudza nadzieję.

Podobną obawę wyraził radny Wojciech Dziewanowski, który potwierdził, że są osoby spośród radnych, które nie zagłosują za przekazaniem środków. Przypomniał przewodniczącemu, że posiada on tylko jeden głos i potrzebne mu jest jeszcze jedenaście. Przewodniczący na ten zarzut odpowiedział, że każdy ma prawo do swojego głosu, ale ze względu na postawę prezydenta nie mamy o czym rozmawiać.

Pewne jest, że rozmowy powrócić muszą, bo kwestia przesunięcia środków na wynagrodzenia jest dziś dla 160 osób sprawą niezwykle istotną. Kiedy będzie po raz kolejny rozpatrywana i co dadzą negocjacje, czas pokaże.

Red.



 

Czy wrócą rozmowy o pensjach urzędników? komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się