17°C pochmurno z przejaśnieniami

Dziecięce sanatorium Olin - Marchlewski

Jadąc lub idąc ulicą Borową w kierunku Europejskiego Centrum Zdrowia, mijamy po prawej stronie reszty dawnego ogrodzenia oraz fundamenty nieistniejących już budynków. Jest to pozostałość po jednej z najbardziej znanych otwockich placówek leczniczych. W tym miejscu znajdowało się słynne dziecięce Sanatorium im. J. Marchlewskiego, czyli przedwojenny "Olin".

Jego początki sięgają 1929 roku, kiedy to kierowany przez Aleksandrę Piłsudską Komitet Opieki Nad Najbiedniejszymi Mieszkańcami Warszawy i Podmiejskich Okolic "Osiedle" na wydzierżawionym od Magistratu m. st. Warszawy terenie utworzył Zakład Letniskowy dla Dzieci. W tym samym roku rozpoczęto budowę okazałego budynku zaprojektowanego przez Jana Koszczyc-Witkiewicza. W uznaniu zasług dla tworzonego zakładu, jakie wniosła Aleksandra Piłsudski, został on nazwany „Olinem”. Cezary Jellenta w „Sosnach Otwockich” opisując pawilon Olina przy Borowej, porównał go do aeroplanu: „Środek – niby pierś statku powietrznego, zakrokwiony w szczyt polski, przecina długą nawę o takimże łuku, wyrzuconą na prawo i na lewo skrzydłami.” Pierwszym kierownikiem „Olina” był dr Eugeniusz Mianowski. W głównym budynku mieściło się 250 łóżek dla dziewczynek, a dla 750 chłopców urządzano w okresie letnim miejsca w rozstawionych namiotach. Młodym pensjonariuszom zapewniano całodzienne wyżywienie i atrakcyjny program wychowawczy. Kilka lat przed wojną rozbudowano budynek główny i założono centralne ogrzewanie, co pozwoliło na jego funkcjonowanie przez cały rok. Po kilkumiesięcznej przerwie, spowodowanej działaniami wojennymi, na początku 1940 r. Zakład wznowił swoją działalność, realizując zmodyfikowany program o charakterze leczniczo-kondycyjno-wychowawczym.

Po zakończeniu wojny sanatorium zostało reaktywowane i znacznie rozbudowane dzięki pomocy Szwedzkiego Czerwonego Krzyża. W końcu 1945 r. jego przewodniczący, dr Ulf Nordwall zwrócił się do władz polskich z propozycją wybudowania sanatorium i prewentorium dla dzieci chorych na gruźlicę. Projekt zakładu wykonał Mats Linnman. Od wiosny 1946 r. między Gdynią a Otwockiem krążyły ciężarówki z materiałami budowlanymi i sprzętem medycznym. Otwarcie pierwszego pawilonu na 40 łóżek nastąpiło we wrześniu 1946 r. w obecności premiera Szwecji dr. Eckeberga i dr. Nordwalla. Żołnierze szwedzcy zbudowali na obszarze 15 ha kolonię 34 drewnianych pawilonów wokół przedwojennego „Olina” i wyposażyli je w nowoczesny sprzęt gospodarczy i aparaturę diagnostyczną.

Odtąd w 4 oddziałach mogło się tu leczyć 300 dzieci z różnymi schorzeniami wewnętrznymi, dróg oddechowych i gruźlicy w wieku 0-15 lat. Było to największe sanatorium dla dzieci w Otwocku. W placówce zatrudniono personel szwedzki i polski, m.in. 30 byłych więźniarek z Ravensbrück, które odbyły 8 miesięczne przeszkolenie w Szwecji. Zaraz po II wojnie światowej w pracach nad odbudową i rozbudową sanatorium brali jeszcze udział: dr Gustaw Krakowski, dr A. Pankowska i dr M. Roszkowski. Do 1947 r. miało wspólny zarząd polsko-szwedzki, potem przeszło pod zarząd magistratu Warszawy. Pierwszym dyrektorem Polakiem został dr Emil Wartanowicz. W tym czasie pracował tutaj też repatriant ze Lwowa, twórca nowoczesnej europejskiej pediatrii, prof. Franciszek Groër. W sanatorium szczególnie dużo uwagi poświęcano problemom m.in. gruźliczego zapalenia mózgu i opon mózgowych oraz alergii gruźliczej. Dzięki pracującym w tym miejscu wybitnym lekarzom, otwarto  filię warszawskiego Instytutu Gruźlicy. 

W 1951 r. sanatorium liczy już 520 łóżek. W tym samym roku otrzymało też długo używaną nazwę Sanatorium Przeciwgruźliczego dla Dzieci im. J. Marchlewskiego. Tradycje prof. Groëra kontynuował specjalistyczny zakład ftyzjopediatryczny. W ramach tendencji centralistycznych, na początku lat 50-tych ubiegłego wieku, upaństwowiono wszystkie zakłady lecznicze i połączono je w Państwowy Zespół Sanatoriów Przeciwgruźliczych. Spadek zachorowań dzieci i młodzieży na gruźlicę kostno-stawową spowodował przeprofilowanie sanatorium na Wojewódzki Szpital Gruźlicy i Chorób Płuc dla Dzieci im. J. Marchlewskiego. W 1992 r. przeniesiono go do obiektu na terenie Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy (dawne Sanatorium im. H. Sawickiej) przy ulicy G. Narutowicza 80. Obok funkcji typowo leczniczych zadbano też o oświatę dla dzieci i młodzież, urządzając żłobek, przedszkole i szkołę podstawową (utworzoną w 1947 r.), w której na początku pracowała Helena Szaley, rodzona siostra Marii Skłodowskiej-Curie.
Paweł Ajdacki
 

Dziecięce sanatorium Olin - Marchlewski komentarze opinie

  • gość 2018-02-25 12:56:12

    Dzień dobry. Czytałam, że w powstawanie, a może i początkową działalność Olina, była też zaangażowana starsza siostra Marii Skłodowskiej-Curie - Bronisława. Czy celowo ją Pan pomija? Czyżby była to informacja niepotwierdzona?

  • gość 2018-02-25 12:57:43

    Dzień dobry. Czytałam, że w powstawanie, a może i początkową działalność Olina, była też zaangażowana starsza siostra Marii Skłodowskiej-Curie - Bronisława. Czy celowo ją Pan pomija? Czyżby była to informacja niepotwierdzona?

  • gość 2018-02-25 12:58:12

    Dzień dobry. Czytałam, że w powstawanie, a może i początkową działalność Olina, była też zaangażowana starsza siostra Marii Skłodowskiej-Curie - Bronisława. Czy celowo ją Pan pomija? Czyżby była to informacja niepotwierdzona?

  • G1ość - niezalogowany 2018-03-14 20:09:13

    Przebywałam tam w latach 1971-1974. Bardzo dobrze wspomninam ten czas i wspaniałą opiekę. Bezinteresowną źyczliwość i ciepło jakie otzymywaliśmy o całego personelu. Przypominam sobie, ż, kiedy przebywałam na Obserwacj iA był tam taki chłopiec może roczny może półtoraroczny miał na imię JASIO, którego nie odwiedzali rodzice, bo był n-stym dzieckiem i pamiętam, ż kochała go bardzo siostra oddziałowa .Traktowała go jak własna dziecko, uczyła chodzić, a jak wyjeźdźał na operację, to bardzo płakała. Była teź mała cyganka miała naimię Riwana, ją z kolei hołubiła inna pielęgniarka. Tak sobie myślę, ż teraz nawet w najbardziej luksusowej placówce chore dzieci by już nie otrzymał tej bezinteresownej miłości od ludzi którzy wcale nie byli dobrze wynagradzani i na pewno mieli duźo swoich trosk.

Dodajesz jako: Zaloguj się