Czyżby koniec z wypłacaniem diet dla otwockich radnych, którzy nie przychodzą i nie pracują na sesjach i komisjach? Sekretarz miasta Przemysław Zaboklicki opracował projekt uchwały, w którym za nieróbstwo radni będą karani.
Wiceprezydent Piotr Stefański wniósł pod obrady najbliższej sesji projekt uchwały, nowelizujący zasady naliczania i wypłacania diet. Dotychczas otwoccy radni otrzymywali stały ryczał bez względu na to, czy uczestniczyli w pracach rady. Opisywaliśmy przykład radnego Łukasza Majchrzyka, który nie przychodził do magistratu, a miesięcznie otrzymywał 604 zł, co w skali roku dawało mu ponad 7200 zł.
Tymczasem, jak nakazuje ustawa o samorządzie gminnym, radny ma obowiązek utrzymywać stałą więź z mieszkańcami i jest zobowiązany do udziału w pracach rady gminy. Zgodnie z przedstawioną propozycją sekretarza miasta Przemysława Zaboklickiego nieobecność na sesji skutkowała będzie karą finansową w wysokości 100 zł. Tymczasem, jak czytamy w uzasadnieniu projektu, „dieta stanowi rekompensatę za utracone przez radnego korzyści z innego tytułu, które mógłby osiągnąć w czasie pełnienia funkcji radnego, a zatem nie jest świadczeniem pracowniczym”.
W Otwocku maksymalna wysokość miesięcznej diety radnego to 2013,10 zł. Siedmioro radnych, uczestnicząc w pracach komisji, otrzymuje właśnie tę kwotę. Projekt daje możliwość obniżenia tych kwot, jednak na to zgodę musi wyrazić cała Rada Miasta Otwocka. Czy się zdecydują? Zobaczymy. Z podobną inicjatywą w poprzednich kadencjach występował były radny Bartłomiej Kozłowski. Jednak nigdy jego uchwały nie zostały poparte przez większość samorządowców.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze