Zimowe spacery to dla wielu rodziców stały punkt dnia, niezależnie od panującej aury. Jednak zima to pora roku, która stawia przed nami specyficzne wyzwania w zakresie pielęgnacji skóry najmłodszych. Często skupiamy się na ochronie przed mrozem i wiatrem, zapominając o jednym, kluczowym czynniku – słońcu. Choć wydaje się ono słabsze niż latem, w połączeniu ze śniegiem może stanowić realne zagrożenie dla cery niemowląt i starszych dzieci.
Wielu rodziców żyje w przekonaniu, że kremy z filtrem są potrzebne wyłącznie latem, podczas wakacji na plaży. To jeden z najczęstszych mitów, który może skutkować bolesnymi poparzeniami nawet w środku zimy. Dlaczego słońce w chłodne dni jest tak niebezpieczne? Odpowiedź tkwi w zjawisku albedo, czyli zdolności powierzchni do odbijania promieniowania słonecznego.
Śnieg działa jak gigantyczne lustro. Biały puch potrafi odbić nawet do 85–90% promieniowania UV. Oznacza to, że podczas zimowego spaceru skóra dziecka jest atakowana z dwóch stron: bezpośrednio przez słońce świecące z góry oraz przez promienie odbite od podłoża. W rezultacie dawka promieniowania docierająca do twarzy może być niemal dwukrotnie wyższa niż w przypadku braku śniegu.
Należy również rozróżnić typy promieniowania:
Z tego powodu nawet w pochmurny dzień twarz malucha wymaga ochrony. Skóra poddana działaniu mrozu jest już podrażniona i wysuszona, co czyni ją jeszcze bardziej wrażliwą na negatywne skutki promieniowania UV.
Idealny zimowy krem do twarzy dla dzieci powinien spełniać dwie funkcje: chronić przed czynnikami atmosferycznymi (wiatr, mróz) oraz zabezpieczać przed promieniowaniem słonecznym. Taki produkt powinien charakteryzować się bogatą, treściwą konsystencją (często są to emulsje typu woda w oleju) i zawierać filtry UV – najlepiej mineralne (fizyczne). Są one bezpieczniejsze dla niemowląt, ponieważ nie wnikają w naskórek, lecz tworzą na jego powierzchni „tarczę” odbijającą promienie słoneczne. Działają od razu po nałożeniu.
Krem należy aplikować na skórę twarzy (policzki, nos, broda, czoło) ok. 15–20 minut przed wyjściem, aby zdążył się wchłonąć i utworzyć warstwę ochronną. Nie zapominajmy również o ustach, które są pozbawione gruczołów łojowych i bardzo szybko pierzchną.

Tłuste kremy ochronne z filtrami mineralnymi, choć niezbędne na zewnątrz, mogą obciążać skórę i zatykać pory, jeśli pozostaną na niej zbyt długo. Ponadto do tłustej warstwy kremu przyklejają się zanieczyszczenia z powietrza oraz drobinki kurzu. Dlatego po rozebraniu malucha z kombinezonu ważnym krokiem jest oczyszczenie buzi.
Do tego celu nie należy używać samej wody, która nie poradzi sobie z ciężką formułą zimowych kosmetyków, ani mydła, które może wysuszać i zmieniać pH skóry. Najlepiej sprawdzi się łagodny żel do mycia dla dzieci. Mycie powinno być delikatne, bez mocnego pocierania, by nie zaogniać ewentualnych podrażnień wywołanych zmianą temperatury.
Na koniec warto dodać, że zimą skóra dzieci często staje się szorstka i swędząca, zwłaszcza jeśli powietrze w domu jest przesuszone przez ogrzewanie. Swędzenie prowokuje drapanie, co u małych dzieci może prowadzić do powstawania ranek i nadkażeń. Aby temu zapobiec, poza regularnym nawilżaniem, należy dbać o higienę dłoni malucha, a także zaopatrzyć się w zestaw do paznokci dla dzieci. Krótkie paznokcie minimalizują ryzyko, że dziecko nieświadomie uszkodzi sobie delikatny naskórek podczas snu czy zabawy.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze