8°C bezchmurnie

Druga porażka MKS Karczew w I lidze

Drugą z rzędu porażkę na swoim koncie odnotowały piłkarki ręczne MKS-u Karczew w rozgrywkach I ligi piłki ręcznej kobiet, ulegając w Płocku drużynie MMKS Jutrzenka Płock 30:24 (12:12).

Do przerwy nic jednak nie zapowiadało takiej sytuacji. Karczewskie szczypiornistki rozpoczęły wprawdzie to spotkanie dość asekuracyjnie i pozwoliły płocczankom już na samym początku meczu zyskać kilkubramkową przewagę, ale w miarę upływu czasu, konsekwentną grą w obronie i skutecznością w ataku, karczewianki odrabiały straty, by w ostatecznym rozrachunku doprowadzić przed końcem pierwszej połowy do wyrównania 12:12.

Wydawało się w związku z tym, że i w drugiej odsłonie tej rywalizacji nie będzie gorzej i piłkarki z Karczewa będą w stanie nawiązać z przeciwniczkami wyrównaną walkę. I rzeczywiście w pierwszych minutach po przerwie tak było. Podopiecznym Grzegorza Ankiewicza udało się nawet wyjść na prowadzenie, które jednak nie trwało długo. Doświadczone płocczanki nie pozwoliły wyżej „odskoczyć” karczewiankom i skutecznie rewanżowały się celnymi rzutami do siatki po każdym podwyższeniu wyniku przez karczewskie szczypiornistki. Taki piłkarski bilard trwał prawie do 10. minuty, kiedy to piłkarki Jutrzenki przełamały się na tyle efektywnie, że zaczęły zaznaczać swoją przewagę na parkiecie. Prawdę mówiąc, nie bez winy w tej sytuacji były same karczewianki, które dla odmiany - zaczęły popełniać niewymuszone błędy, co musiało się w końcu zemścić. W efekcie to zawodniczki Marcina Krysiaka w 11. minucie drugiej połowy wyszły na prowadzenie, którego nie oddały już do końca spotkania.

Na usprawiedliwienie piłkarek z Karczewa trzeba powiedzieć, że przystąpiły do meczu w Płocku w osłabieniu. W kadrze na mecz z płocczankami nie znalazły się bowiem dwie bramkostrzelne, ale kontuzjowane zawodniczki: Julia Zagrajek oraz Ola Gałązka. Za przyczynę porażki odpowiedzialne były jednak przede wszystkim błędy w grze, których w całym spotkaniu karczewskie szczypiornistki popełniły aż kilkanaście. Gubienie piłki w szybkim ataku, rzuty na bramkę trafiające w blok, brak skuteczności strzeleckiej po rzutach ze skrzydeł i spora liczba przejęć piłek przez przeciwniczki - to mankamenty gry Karczewa, które z premedytacją wykorzystały płockie szczypiornistki i to one w efekcie mogły się cieszyć ze zwycięstwa w tym meczu. Podsumowując więc to drugie spotkanie karczewianek rozegrane w I lidze, należy stwierdzić, że jest jeszcze nad czym pracować i co poprawiać. Malkontentów pragnę uspokoić, że muszą się jeszcze uzbroić w cierpliwość, ponieważ zbieranie doświadczenia i boiskowe ogranie na I-ligowych parkietach trwa i, co by nie mówić,  jest naturalnym stanem rzeczy, który musi być wkalkulowany w rezultaty gry każdej drużyny występującej w charakterze beniaminka.

Jasnym punktem meczu w Płocku po stronie Karczewa był na pewno debiutancki występ rozgrywającej Edyty Korcz, byłej zawodniczki WKPR Wesoła, która pokazała się z bardzo dobrej strony, odnotowując na swoim koncie pierwsze zdobyte dla drużyny bramki. Wydaje się, że ta bramkostrzelna zawodniczka dobrze wkomponowała się w karczewski team, coraz lepiej rozumie się z koleżankami z drużyny i jak tak dalej pójdzie może być jego sporym wzmocnieniem.

Po dwóch kolejkach rozgrywek MKS Karczew zajmuje aktualnie 11 miejsce w tabeli  (na 12 drużyn) z zerowym dorobkiem punktowym i minusowym bilansem bramkowym (-8 bramek). Najbliższe spotkanie rozegra 6 października br. na własnym parkiecie, na którym podejmie drużynę MKS Dwójka Łomża, wyprzedzającą karczewianki o jedno miejsce w tabeli. Czy podopieczne Grzegorza Ankiewicza przełamią się i wykorzystają atut własnego boiska? Przekonamy się już wkrótce.

Andrzej Idziak

 

Druga porażka MKS Karczew w I lidze komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się