Ponad pół tysiąca widzów zgromadzonych w Święto Wojska Polskiego na stadionie przy Dolnej 19 było świadkami prawdziwego pokazu siły gospodarzy. W meczu 2. kolejki Decathlon V Ligi Józefovia Józefów efektownie rozbiła beniaminka Powiślankę Lipsko aż 5:1. Kapitalną formę strzelecką podtrzymał Tymoteusz Bernhard, który w drugim meczu z rzędu ustrzelił dublet, a po jednym trafieniu na swoje konto zapisali Paweł Giel, Antoni Ognicha oraz Jakub Pytlarczyk.
Gospodarze w szczególny sposób uczcili Święto Wojska Polskiego. Tuż przed rozpoczęciem spotkania rozbrzmiał „Mazurek Dąbrowskiego” w pełnym, czterozwrotkowym wykonaniu.

Spotkanie rozpoczęło się od przykrej sceny. Zaledwie kilka minut po pierwszym gwizdku arbitra Kacper Kopyciński po pechowym upadku doznał niezwykle poważnego urazu ręki w stawie łokciowym. Niezbędna była błyskawiczna interwencja służb medycznych. Do klubowej ratowniczki Barbary natychmiast dołączył zawodnik gospodarzy Paweł Giel - na co dzień strażak i ratownik – który z pełnym profesjonalizmem unieruchomił uszkodzoną kończynę poszkodowanego. Cała społeczność Józefovii życzy zawodnikowi jak najszybszego powrotu do zdrowia.

Gospodarze zarysowali swoją przewagę po kwadransie gry, popisując się świetnie rozegranym stałym fragmentem gry. Maciej Suwik krótko zagrał z rzutu rożnego do Adama Rudowicza, ten przytomnie obsłużył Giela, a doświadczony pomocnik wyłożył piłkę na dwudziesty metr Antonowi Hryciukowi. Płaskie uderzenie Ukraińca sprzed pola karnego poszybowało jednak tuż obok słupka.

Beniaminek próbował odgryzać się z dystansu. Chwilę później mocnym strzałem odpowiedział Michał Ruciński, lecz czujny golkiper gospodarzy zdołał sparować futbolówkę.
W 25. minucie pachniało golem dla „Józy”. Po precyzyjnym, długim podaniu w pole karne kapitalnie urwał się Tymoteusz Bernhard. Skrzydłowy zorientował się w sytuacji i szukał technicznego uderzenia obok wychodzącego bramkarza, jednak piłka zatrzepotała tylko w bocznej siatce.

Podopieczni trenera Michała Pulkowskiego nie zwalniali tempa. W 33. minucie po dośrodkowaniu w szesnastkę Powiślanki Hryciuk przytomnie zgrał głową do Jakuba Sierakowskiego, lecz popularny „Sierak” główkował uderzył głową minimalnie nad poprzeczką.

Przyjezdni z Lipska szukali swoich szans w zrywach indywidualnych. W 41. minucie odważnym rajdem popisał się Antoni Lalak, który złamał akcję do środka, ale z ostrego kąta przeniósł piłkę ponad bramką Józefovii.
Niewykorzystana sytuacja zemściła się na “Trójkolorowych” w 43. minucie. Wówczas błąd popełniła defensywa Powiślanki, zostawiając niepilnowanemu Pawłowi Gielowi mnóstwo swobody na linii pola karnego. Rutynowany napastnik zachował olimpijski spokój - przyjmując piłkę, zmierzył wzrokiem bramkarza i fenomenalnym, technicznym strzałem zdejmując pajęczynę z okienka bramki, otworzył wynik spotkania.

Bramka do szatni dała wyraźne paliwo Józefowianom. W 45. minucie Giel świetnie wyłożył piłkę w szesnastkę Sierakowskiemu, jednak po lekkim rykoszecie od obrońcy futbolówka minęła cel.
Już w doliczonym czasie gry pierwszej części Maciej Suwik przedarł się lewą stroną i huknął na bramkę, lecz czujną interwencją wykazał się Mateusz Wójcicki, ratując swój zespół przed utratą drugiego gola.

Druga odsłona spotkania rozpoczęła się od efektownego pokazu pirotechnicznego w wykonaniu ultrasów.

Podkręceni atmosferą na trybunach Józefowianie natychmiast ruszyli do natarcia. Już w 50. minucie przeprowadzoną z dużą swobodą akcję prawą flanką inicjował Filip Pietrusiewicz, który uruchomił Jakuba Sierakowskiego. Ten przytomnie odegrał do Adama Rudowicza, lecz uderzenie pomocnika po dalszym rogu zdołał sparować golkiper.

Dwie minuty później płaską próbę Tymoteusza Bernharda z lewej części szesnastki wyłapał Wójcicki, a w 55. minucie podchwytliwy strzał Macieja Suwika z dystansu po koźle minął światło bramki.
Lipszczanie próbowali odgryzać się z kontrataków. W 56. minucie Antoni Lalak zdecydował się na uderzenie z prostego podbicia z ostrego kąta, ale pomylił się o dobre kilkadziesiąt centymetrów.

Z kolei w 62. minucie po próbie woleja Michała Rucińskiego pewnym chwytem na linii wykazał się bramkarz gospodarzy Artur Kowalczyk.

Józefovia szybko jednak przejęła pełną kontrolę nad wydarzeniami. W 64. minucie Bernhard tak dynamicznie urwał się obrońcy, że ten dosłownie zaliczył twarde lądowanie na murawie. Popularny „Sui” idealnie wyłożył piłkę Suwikowi, jednak w ostatniej chwili wyrastający jak spod ziemi defensor z Lipska wybił piłkę zmierzającą już do pustej siatki.


W 72. minucie szczęścia szukał jeszcze wychowanek MLKS, Antoni Ognicha, lecz jego uderzenie zza pola karnego nie sprawiło trudności Wójcickiemu.

Zacięcie i cierpliwość gospodarzy zostały nagrodzone w 76. minucie. Po paśmie niewykorzystanych okazji Tobiasz Filochowski posłał kapitalną piłkę na dobieg do Bernharda. Skrzydłowy znów wykazał się niezwykłym gazem, wygrał pojedynek biegowy z wychodzącym z bramki Wójcickim, wyłuskał futbolówkę i bezczelnie wpakował ją do pustej bramki.

Riposta Powiślanki mogła być natychmiastowa, ale dwie minuty później popisową interwencją w defensywie wykazuje się Anton Hryciuk, kasując kapitalnym wślizgiem pędzącego na bramkę Kacpra Pytkę-Wasila.

W samej końcówce rozwiązał się prawdziwy worek z bramkami. W 81. minucie powracający na Dolną Turowicz sprawdził czujność golkipera strzałem z dystansu, a dwie minuty później było już 3:0.

Jakub Malinowski zagrał na wolne pole do Bernharda, a ten wraz z Ognichą wyszedł dwójkowo na samotnego bramkarza. „Sui” odczekał do idealnego momentu i dograł do Ognichy, który jedynie dopełnił formalności.

Chwila dekoncentracji w 86. minucie kosztowała gospodarzy utratę czystego konta, kiedy to honorowe trafienie dla Powiślanki zanotował Patryk Filozof.
Trener Pulkowski mobilizował swoich podopiecznych do nieustannego naporu. Reakcja zespołu była piorunująca. Zaledwie minutę później Malinowski po raz kolejny obsłużył Bernharda w lewej części pola karnego, a ten znakomicie obrócił się z obrońcą na plecach i mimo asysty defensorów zmieścił piłkę w sieci, kompletując dublet.


Ostatni akord tego strzeleckiego spektaklu padł w trzeciej minucie doliczonego czasu gry. Po kapitalnym meczu asystę do swojego konta dorzucił Bernhard, odgrywając na obwód pola karnego do Jakuba Pytlarczyka. Popularny „Pytlar” uderzył precyzyjnie, płasko, tuż przy słupku, ustalając wynik meczu na 5:1. Dla młodego zawodnika było to niezwykle ważne, pierwsze oficjalne trafienie w barwach pierwszej drużyny Józefovii, które przypieczętowało bolesną lekcję futbolu udzieloną beniaminkowi z Lipska.

Przed tym starciem przypominaliśmy, że Józefowianie nie potrafili wygrać meczu otwarcia na własnym terenie aż w czterech ostatnich sezonach. Sobotnie starcie przyniosło efektowne i wyczekiwane przełamanie tej czarnej serii. Podopieczni trenera Pulkowskiego pokazali charakter i wysłali jasny sygnał rywalom, a okazja do pójścia za ciosem nadejdzie już w najbliższą sobotę, 22 sierpnia o godzinie 17:00, kiedy to „Józa” zagra na wyjeździe z Wektrą Zbuczyn
JÓZEFOVIA - POWIŚLANKA LIPSKO | 5:1 (1:0)
BRAMKI: Giel 43’, Bernhard 76’, 87’, Ognicha 83’, Pytlarczyk 90’+3 - Filozof 86’
SKŁAD: Kowalczyk - Pietrusiewicz, Adamiak (80’ Pytlarczyk) , Hryciuk (ż), Osiak (60’ T. Filochowski) - Sierakowski (60’ M. Macioszek), Cichecki (75’ R. Macioszek), Rudowicz (75’ Turowicz), Suwik (68’ Ognicha), Bernhard - Giel (68’ Malinowski)
TRENER: Pulkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze