Wyobraź sobie Otwock sprzed niemal stu lat. Miasto-ogród, perła uzdrowisk, gdzie między dumnymi sosnami pysznią się drewniane wille z ażurowymi werandami – słynne świdermajery. Jest luty 1929 roku. Zamiast spodziewanej odwilży, na miasto spada mróz, jakiego nie pamiętali najstarsi górale, a co dopiero mieszkańcy Mazowsza.
Najbardziej przerażającym zjawiskiem tamtej zimy nie był sam śnieg, lecz dźwięki dochodzące z otwockich lasów. Gdy termometry w nocy zaczęły wskazywać wartości poniżej -35°C, a lokalnie nawet -40°C, w sosnowych borach rozpoczęła się upiorna kanonada.
Mieszkańcy, kulący się w swoich drewnianych domach, słyszeli głośne huki przypominające wystrzały z karabinu. To nie było wojsko ani kłusownicy. To soki wewnątrz drzew, zamarzając, gwałtownie zwiększały swoją objętość, rozrywając pnie od środka. Te tzw. pęknięcia mrozowe zostawiały na drzewach głębokie blizny widoczne przez kolejne dziesięciolecia. Sosny, symbol zdrowia Otwocka, dosłownie pękały z zimna.
Architektura w stylu świdermajer, choć piękna i przewiewna idealnie na letnie upały, w lutym 1929 roku stała się przekleństwem. Cienkie drewniane ściany pensjonatów nie stanowiły żadnej bariery dla arktycznego powietrza.
Walka o ogień: Piece kaflowe w sanatoriach pracowały 24 godziny na dobę, a i tak w pokojach temperatura rzadko przekraczała kilka stopni powyżej zera. Woda w dzbankach na nocnych stolikach zamarzała na kość.
Izolacja: Śniegu spadło tyle, że parterowe części willi były całkowicie zasypane. Ludzie wychodzili z domów przez okna na piętrze lub kopali tunele w białym puchu, by dotrzeć do studni.
Śmierć komunikacji: Pociągi na linii warszawsko-lubelskiej utykały w zaspach pod Otwockiem. Lokomotywy parowe zamarzały na torach, a pękające z zimna szyny uniemożliwiały jakikolwiek transport.
Luty 1929 zapisał się jako absolutny rekord w historii polskiej meteorologii. Średnia temperatura miesięczna była o kilkanaście stopni niższa od normy. W pobliskich Siedlcach odnotowano wtedy oficjalnie -41,0°C, co pozwala przypuszczać, że w osłoniętym lasami, specyficznym mikroklimacie Otwocka, spadki temperatury mogły być równie ekstremalne.
Dla miasta był to test przetrwania. Uzdrowisko, które miało leczyć płuca kuracjuszy świeżym powietrzem, na kilka tygodni stało się lodową pustynią, gdzie każdy oddech „parzył” w gardło.
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW): Archiwalne dane meteorologiczne dotyczące „Zimy Stulecia” 1928/1929.
Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC): Dokumentacja fotograficzna zatorów lodowych i odśnieżania linii kolejowych w 1929 roku.
Robert Lewandowski, „Twórcy stylu świdermajer”: Publikacje historyczne dotyczące architektury i życia codziennego w dawnym Otwocku.
Kroniki Mazowieckie: Wspomnienia mieszkańców dotyczące zjawiska pękania drzew podczas ekstremalnych mrozów.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze