Reklama

Miejska inwestycja TBS niszczy charakter powojennego osiedla

18/09/2019 20:08

- „Kiedy ponad rok temu, kupowaliśmy razem z moim narzeczonym - mieszkanie na otwockim osiedlu przy ul. Poniatowskiego - opowiada jedna z mieszkanek, wiedzieliśmy że obok działki, na której usytuowane są bloki mieszkalne o numerach: 33, 35, 37 i 39, miasto planuje nową inwestycję. Nie wiedzieliśmy jednak, że sprawy przybiorą taki obrót…”

Czy Otwock będzie miastem-ogrodem?

Plan zagospodarowania przestrzennego z 18 sierpnia 2010 roku, przygotowany na zlecenie miasta przez pracownię projektową mgr inż. Marty Filek-Wachnik uwzględniał wybudowanie w tym miejscu nowych, wielorodzinnych i jednorodzinnych budynków mieszkalnych. Budynki wielorodzinne miały być wyposażone w garaże podziemne, a dla mieszkańców pozostałych budynków, przewidziano naziemne miejsca postojowe. W opisie do projektu zagospodarowania osiedla, można przeczytać że: „Istniejące budynki mają ciekawy wygląd i malownicze usytuowanie. W związku z tym, w celu zachowania tego miejsca, nowe budynki powinny nawiązywać swoim wyglądem do istniejących oraz mieć zbliżone gabaryty”.

Osiedle przy Poniatowskiego należące do dzielnicy Soplicowo, wybudowane w latach 50., było jednym z pierwszych, które powstało na terenie Otwocka. Usytuowane nieco dalej od centrum, w pięknym sosnowym lesie i odgrodzone od głównej ulicy osobnym parkanem, przez wiele lat stanowiło enklawę spokoju dającą żyjącym tutaj mieszkańcom: spokój, ciszę i komfort życia. Dzisiaj, z racji wieku, jest elementem planowanej strefy ochrony konserwatorskiej „Soplicowo”, która czeka na wpisanie do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Ta koncepcja urbanistyczna oznacza zachowanie leśnego charakteru miasta-ogrodu sprzyjającego tworzeniu korzystnych warunków mieszkaniowych i wypoczynkowych dla całej społeczności miejskiej.

Reklama

Soplicowo to prawdziwe otwockie płuca. Rośnie tu starodrzew sosnowy i liściasty, mieszkają wiewiórki oraz wiele gatunków ptaków leśnych, a szczególnie upodobały go sobie, będące pod ochroną - jerzyki. Funkcjonowanie, w promieniście rozplanowanej siatce ulic dużych zalesionych działek z rozproszoną zabudową, idealnie wpisuje się w leśny krajobraz i modernistyczny charakter osiedla. W świetle ostatnich decyzji dotyczących tego terenu podjętych przez władze miasta, realizacja koncepcji miasta-ogrodu, już wcale nie jest taka pewna…

W 2011 roku, Wojewódzki Konserwator Zabytków odpowiadając na wniosek czterech wspólnot mieszkaniowych osiedla przy ul Poniatowskiego dotyczący „wyrażenia opinii w sprawie przedstawionego projektu zagospodarowania i zabudowy nieruchomości położonej przy ul. Poniatowskiego 33,35, 37 i 39 w Otwocku” odpowiedział, że: „widzi możliwość realizacji nowej zabudowy (…), jednak w bardziej ograniczonym zakresie niż zakłada (przedstawiony przez miasto - przyp. red.) projekt zagospodarowania terenu. Projektowana lokalizacja dwóch budynków wielorodzinnych o gabarytach zbliżonych do tych już istniejących na działce jest dopuszczalna ze względów konserwatorskich, gdyż nie zaburza istniejących relacji przestrzennych. Nie wydaje się jednak zasadne wprowadzenie (…) dodatkowych budynków jednorodzinnych w głębi działki na granicy kompleksu leśnego”. Zgodził się też z opinią pracowni architektonicznej, że: „Właściwe ze względów konserwatorskich jest rozwiązanie problemu parkingu w formie garażu podziemnego w przypadku nowych obiektów oraz miejsc postojowych dla mieszkańców budynków istniejących”.

Reklama

Miejska inwestycja niszczy charakter powojennego osiedla

Kiedy więc w jednej z lokalnych gazet ukazała się informacja o planowanej przez miasto budowie czterokontygnacyjnego budynku w systemie TBS, mieszkańcy osiedla poczuli się zaniepokojeni. Zaczęliśmy bliżej interesować się tą sprawą - kontynuuje mieszkanka osiedla i słać pisma do prezydenta miasta oraz konserwatora zabytków w celu uzyskania jakichkolwiek wyjaśnień na ten temat. W piśmie z maja tego roku, skierowanym do Mazowieckiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków - Jakuba Lewickiego pytają m.in. czy „plan zabudowy jest aktualny i czy nie podlega zmianie”, prosząc jednocześnie o opinię „czy planowana nowa zabudowa oraz prace budowlane nie wpłyną na stan i wartość budynków, w tym również roślinności i żyjących tam zwierząt. Mieszkańcy osiedla obawiają się, że planowane prace budowlane nie będą dotyczyć jedynie sąsiadującej działki, ale i przyległego terenu w otulinie lasu, który będąc własnością miasta będzie wykorzystywany do przechowywania sprzętu budowlanego, jako miejsce postoju maszyn i droga dojazdowa do budowy, co może stwarzać zagrożenie zarówno dla mieszkańców, jak i bawiących się dzieci.

Nie chcemy być „hamulcowymi”

Mieszkańcy Poniatowskiego podkreślają, że NIE SĄ i NIE CHCĄ być postrzegani jako przeciwnicy inwestycji mieszkaniowych na terenie miasta. Są jednak mocno zbulwersowani faktem, że nikt z nimi niczego nie konsultuje oraz planami budowy, które w znaczący sposób odbiegają od znanego im planu zagospodarowania zamieszkiwanego przez nich osiedla.

Reklama

Inwestycja w Towarzystwa Budownictwa Społecznego jeden z głównych punktów programu prezydenta Margielskiego, z którym startował w wyborach samorządowych. Nic więc dziwnego, że już w styczniu br. zapowiadał, że mieszkania te będą wizytówką budownictwa wielorodzinnego w Otwocku. Ich budowę ma realizować Otwocki Zakład Energetyki Cieplnej, który na mocy uchwały rady miasta z 24 kwietnia br. przejął na ten cel działkę przy ul. Poniatowskiego. Ma na niej powstać czterokondygnacyjny budynek, w którym będzie kilkadziesiąt mieszkań. Moloch, z przyległym wybrukowanym terenem przeznaczonym na parking naziemny, zdolny pomieścić 50 samochodów, przytłaczający pobliską, rezydencjalną zabudowę. Nie dość, że wyższy od budynków stojących obok, to jeszcze bez garaży podziemnych, których wybudowanie sugerowała pracownia architektoniczna oraz wojewódzki konserwator zabytków. Dlaczego? Bo tak wychodzi taniej! Miasto chce budować ekonomicznie, nie oglądając się przy tym na jakikolwiek interes mieszkańców. A że przy okazji zostanie zniszczony sosnowy drzewostan zapewniający bezpieczeństwo, spokój i harmonię mieszkańców, to już zupełnie inna bajka. Pytanie tylko, czy zabetonowanie sporej połaci terenu leśnego wpisuje się w koncepcję urbanistyczną miasta-ogrodu? Raczej nie…

Ludzie czy środowisko?

Koło „Otwockie Sosny” Polskiego Klubu Ekologicznego w piśmie z 13 sierpnia br., tak pisze do prezydenta miasta: „Działki nr 4/3 i 4/4 okalające budynki stanowią integralną część osiedla i obiekty tam powstające winny być do nich dopasowane zarówno kubaturą jak i stylem architektonicznym i kolorystyką. Niedopuszczalne jest aby powstająca inwestycja degradowała środowisko przyrodnicze i krajobraz miasta, zwłaszcza, iż inwestorem ma być Urząd Miasta. Inwestycje realizowane przez miasto powinny być modelowe i stanowić wzór do naśladowania dla lokalnych deweloperów. Nowe budynki, które są oczekiwane przez potrzebujących są potrzebne ale nie mogą pogarszać wizerunku miasta i warunków życia jego mieszkańców. (…) Tak duża inwestycja będzie miała również wpływ na sąsiadujące działki. Osiedle stanowi część kompleksu leśnego rozciągającego się aż po ulicę Armii Krajowej, który ma znaczenie nie tylko dla przyrody, ale również dla jakości powietrza w mieście”.

Reklama

Zrealizowanie planowanej inwestycji polegające na wybudowaniu budynku wielorodzinnego wzdłuż działki 4/3, parkingu na działce 4/4 oraz drogi dojazdowej wzdłuż ogrodzenia oznacza zniszczenie ok. 85 proc. istniejącego drzewostanu, w tym całego starodrzewu. Czy naprawdę uważa Pan - Panie Prezydencie takie działanie za właściwie pojęty interes społeczny? Jednorazowa oszczędność polegająca na zamianie parkingu podziemnego na naziemny jest niewspółmierna do ponoszonych kosztów: przyrodniczych, społecznych i zdrowotnych, które przecież będą trwać nie rok i nie dwa, a całe dekady. Czy na tym ma polegać ożywienie budownictwa mieszkaniowego w Otwocku, które zapowiadał Pan w kampanii?

Mieszkańcy się skarżą

W piśmie skierowanym do prezydenta Margielskiego z 11 sierpnia br. mieszkańcy osiedla piszą: „Na swojej stronie internetowej pisze Pan, że aby miasto dobrze funkcjonowało musi być właściwie zarządzane, tak jak dobrze prosperujące przedsiębiorstwo, z taką tylko różnicą, że przedsiębiorstwa działają dla generowania zysku, a rolą miasta jest zapewnienie odpowiedniego poziomu usług świadczonych jego mieszkańcom”. Taki powinien być też Otwock”. Co do zasady, pełna zgoda, dlaczego w takim razie kieruje się Pan w tej sprawie wyłącznie politycznym i ekonomicznym interesem?

Reklama

W kolejnym z 29 sierpnia br., którego adresatem jest Monika Kwiek, przewodnicząca rady miasta oraz otwoccy radni, mieszkańcy Poniatowskiego żalą się m.in., że: „czują się zbagatelizowani i zignorowani przez Prezydenta Miasta oraz Zarząd Otwockiego Zakładu Energetyki Cieplnej i że mimo usilnych prób kontaktu, zarówno osobistych jak i listownych z prezydentem Jarosławem Margielskim oraz innymi ważnymi osobami (np. konserwatorem zabytków - przyp. red.) - nadal nie wiedzą, co dokładnie zostało zaplanowane wobec terenu przy ulicy Poniatowskiego 33, 35, 37, 39. A przekazywana im wiedza stanowi jedynie marne tło, co do faktycznych decyzji. Skarżą się, że uzyskiwane odpowiedzi są lakoniczne, zdawkowe i niejednokrotnie rozbieżne z już posiadanymi i żądają przedstawienia planów wobec wspomnianej inwestycji.

Kto jest prawdziwym gospodarzem?

Mieszkania budowane w systemie TBS dla osób przeciętnie zarabiających, które nie mogą sobie pozwolić na zakup nieruchomości od dewelopera są potrzebne. Tego nikt nie neguje. Szkoda tylko, że robiąc coś dla jednych, zapomina się o drugich. To jakaś pokrętna logika, która - prawdę powiedziawszy - nie ma nic wspólnego z równym traktowaniem. Czym bowiem wytłumaczyć fakt, że służby miejskie na osiedlu przy ul. Poniatowskiego od lat nie robią NIC. Nie dbają o teren, nie inwestują w drogi i chodniki, nawet zainstalowanie furtki w altanie śmietnikowej, by ta zamykała się uniemożliwiając podrzucanie śmieci przez osoby spoza osiedla, jest sprawą przekraczającą ich możliwości. Prośby o zainstalowanie na osiedlu chociaż jednej latarni od lat już trafiają w próżnię. Gdyby nie cztery wspólnoty mieszkaniowe, które na własną rękę podejmują niezbędne kroki by ratować wygląd osiedla, skutek byłby więcej niż opłakany. Nie jest to jednak łatwe. Udało się im - co prawda – zaciągnąć kredyt i z pozyskanych środków przeprowadzić, zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków, remont dachów, ale już z odnowieniem elewacji jest problem, bo miasto nie daje zgody na postawienie rusztowań wokół budynku. A cały teren osiedla, za wyjątkiem budynków, to przecież własność miasta. Własność, o który dobry gospodarz powinien dbać.

Reklama

- Mimo, że ten teren należy do miasta, my staramy się o niego, jak o swój - mówią mieszkańcy osiedla. Pielęgnujemy roślinność, sadzimy kwiaty, troszczymy się by wokół budynków było ładnie i estetycznie. By milej i sympatyczniej się mieszkało. Proszę sobie wyobrazić, że ostatnio nawet to zaczęło władzom miasta… przeszkadzać. W piśmie podpisanym przez sekretarza miasta Piotra Bartoszewskiego wzywa się nas do niezwłocznego usunięcia na działkach 4/4 i 4/5 z obr. 147 wygrodzenia i naniesień, ponieważ naruszają one prawo własności gminy Otwock.

Miasto w tej całej sytuacji zachowuje się jak typowy „pies ogrodnika”, który sam nie dba o teren i nie pozwala dbać o niego innym. A szkoda, bo miejsce jest piękne i ma niesamowity potencjał, który przy racjonalnym wykorzystaniu mógłby spowodować, że to powojenne osiedle stałoby się prawdziwą wizytówką Otwocka.

Reklama

Andrzej Idziak


Komentarz radnego Ireneusza Paśniczka do artykułu A. Idziaka pt. „Miejska inwestycja TBS niszczy charakter powojennego osiedla”

Na sesji rady miejskiej, kiedy omawiano inwestycję, o której mowa w artykule, wszyscy radni głosowali na TAK. Stało się tak, ponieważ tego typu projekty inwestycyjne są miastu niesłychanie potrzebne. W Otwocku wciąż brakuje mieszkań, a budynki wielorodzinne budowane w systemie TBS, to koncepcja sprawdzona w praktyce, gdzie udziałowcem może być także gmina.

To również wygodne rozwiązanie dla osób średniozamożnych, które z jakichś powodów nie mogą, bądź nie chcą kupić własnego mieszkania. Lokal w systemie TBS można wynajmować przez wiele lat, nie martwiąc się np. tym, że jego właściciel, niespodziewanie wypowie nam umowę najmu. W każdej chwili, kiedy zechcemy przeprowadzić się do innego miasta, możemy z niego zrezygnować i odzyskać wpłacone pieniądze. Istotna korzyść to również wysoki standard takiego mieszkania, lokal bowiem oddawany jest “pod klucz”, a najemca może wprowadzić się do niego od zaraz. Zupełnie inaczej sprawa przedstawia się w przypadku mieszkania kupionego od dewelopera, gdzie przyszły właściciel sam musi zadbać o jego wykończenie. W przypadku mieszkania z TBS, koszty jego wykończenia są wliczone w opłaty, a przyszli lokatorzy sami mogą zdecydować o jego wyglądzie. Wysokość czynszu, jest też znacząco niższa od raty kredytu hipotecznego.Jeśli więc chodzi o zasadność decyzji podjętej przez radnych, to wszystkie argumenty przemawiają na jej korzyść. Nie może być jednak tak, że myśląc o jednej grupie mieszkańców, w rażący sposób naruszamy interes drugich, a co za tym idzie - zakłócamy architektoniczną harmonię miejsc wpisujących się w urbanistyczny charakter miasta...

Reklama

czytaj dalej :  O miejskiej inwestycji TBS - zdaniem radnego

Aplikacja iotwock.info

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Marta - niezalogowany 2019-09-18 22:38:00

    Zdjęcia w tym artykule ładnie pokazują zieloną stronę tego osiedla przy Poniatowskiego. Ale z drugiej strony tych ciekawych i malowniczych budynków też jest wybetonowany (a może wyłożony płytami, nie pamiętam) kawał placu i droga dojazdowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-09-19 09:53:03

    Czy dobrze rozumiem, że mieszkańcy ogrodzili nie swój teren, tak żeby tylko oni mieli dostęp do tego lasku na terenie miejskim, a teraz są zdziwieni, bo miasto poprosiło ich o usunięcie ogrodzenia? "Proszę sobie wyobrazić, że ostatnio nawet to zaczęło władzom miasta… przeszkadzać". No akurat to to łatwo sobie wyobrazić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2019-09-19 13:42:14

    W artykule nie chodzi o ogrodzenie terenu (bo ten był ogrodzony prawie "od zawsze"), ale o wygrodzenia zieleni i klombów kwiatowych na terenie osiedla, które mają utrudniać dostęp psom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iOtwock.info




Reklama