5°C bezchmurnie

MKS Karczew sięga po „Wielki Szlem”

Wygraną z lubliniankami na własnym parkiecie 28:21 (9:9) zawodniczki MKS-u Karczew sięgnęły po przysłowiowy Wielki Szlem, wygrywając wszystko, co było do wygrania w tym sezonie w rozgrywkach warszawsko-mazowieckiej grupy II ligi piłki ręcznej kobiet.

W sobotę (14 kwietnia br.) podopieczne Grzegorza Ankiewicza zakończyły swoją przygodę z II ligą, odnosząc dwunaste zwycięstwo z rzędu i w świetnym stylu potwierdziły swój awans do wyższej klasy rozgrywek. Dwanaście meczów i dwanaście zwycięstw - bilans to doprawdy imponujący, jeśli jeszcze weźmie się pod uwagę fakt, że dziesięć z nich  to wygrane sporą przewagą bramkową nad przeciwniczkami. Tylko w dwóch meczach karczewskie szczypiornistki okazały się lepsze jednym trafieniem, ale i w tych spotkaniach zasłużyły na szacunek, pokazały bowiem nie tylko sportowy charakter, ale i wolę walki do końca. Przypomnijmy, że karczewianki wywalczyły awans do I ligi zaledwie po jednym sezonie rozegranym w II lidze. Czy to sukces? Na pewno TAK! W pierwszej kolejności samych zawodniczek, bo bez utalentowanej piłkarsko młodzieży, tak spektakularne osiągnięcie nie byłoby możliwe, ale również znakomitych trenerów - Grzegorza Ankiewicza i Tomasza Lubasa, dzięki którym o „karczewskiej szkole” piłki ręcznej powoli staje się głośno nie tylko na Mazowszu.

Do budowania sukcesu karczewskiego zespołu swoją cegiełkę bez wątpienia dołożyli także kibice, licznie wspierający drużynę, zarówno we własnej hali, jak i podczas meczów wyjazdowych, sponsorzy oraz władze samorządowe, dzięki którym dziewczyny miały zapewniony komfort trenowania i rozwoju swoich piłkarskich umiejętności. Bez tego wsparcia oraz przychylnego klimatu dla piłki ręcznej w Karczewie, nie byłaby ona w tym miejscu, jakim jest obecnie. Philip Kotler, amerykański ekonomista i międzynarodowy guru od marketingu twierdzi, że wizerunek miasta jest „sumą wierzeń, idei i wrażeń, które ludzie odnoszą do danego miejsca”. Sukcesy MKS-u Karczew tylko to potwierdzają. Pokazują wyraźnie, że warto stawiać na sport, bo lokalny klub sportowy może być chlubą miasta i jego marketingową marką w pełni tego słowa znaczeniu.  

Pierwsza połowa spotkania z MKS-em Lublin była bardzo wyrównana. Bilans bramkowy otworzyły co prawda  lublinianki, ale zawodniczki Karczewa szybko wyrównały i już w 8 minucie zaznaczyły swoją przewagę na parkiecie, prowadząc 4:1. Osiem minut później ambitnie grające szczypiornistki z Lublina zdołały jednak doprowadzić do remisu i na tablicy świetlnej pojawił się wynik 4:4. Przy dobrej grze obronnej obu drużyn, mimo upływającego czasu, korzystny wynik rywalizacji nieznacznie przechylał się ku jednej lub ku drugiej stronie, by w końcu, pięć minut przed końcem, ponownie zatrzymać się na remisie 7:7. Nieskutecznymi strzałami na bramkę w pierwszej połowie meczu raziły oba zespoły, było więc wiele pojedynków siłowych na parkiecie, które jednak w żaden sposób nie przybliżały żadnej z drużyn do zwycięstwa. W konsekwencji pierwsza odsłona tego spotkania zakończyła się, rzadko spotykanym w tej dyscyplinie sportu, niskim wynikiem bramkowym 9:9.

Po przerwie karczewianki podkręciły tempo i z każdą minutą zaczęły zaznaczać swoją przewagę na boisku. Najskuteczniejsza w karczewskim zespole - Julia Zagrajek zaczęła w końcu trafiać do siatki, powiększając tym samym swoje konto najlepszej strzelczyni bramek w sezonie do 102 trafień. Jej setną bramkę, licznie zgromadzeni tego dnia w hali MOSiR-u fani karczewskiego zespołu, powitali owacją na stojąco i gromkim odśpiewaniem „sto lat”. Skutecznymi rzutami do siatki Lublina popisywały się w drugiej połowie również: Asia Wójcik, Agnieszka Gałązka oraz Monika Adamiec. Szansę gry w drugiej połowie w drużynie Karczewa otrzymała  - po raz pierwszy w tym sezonie - powracająca po dłuższej przerwie spowodowanej zerwaniem więzadła krzyżowego, Wiktoria Trzepałka i trzeba przyznać, że był to debiut bardzo udany, bo okraszony dwoma pięknymi trafieniami do bramki. Mamy nadzieję, że problemy zdrowotne Wiktorii to już przeszłość i w nowym sezonie rozgrywek I ligi będzie ona mocnym punktem karczewskiego teamu. Z dziennikarskiego obowiązku wypada także odnotować znakomitą postawę w tym meczu  karczewskiej bramkarki Natalii Popis, która obroniła 3 rzuty karne. Ostatecznie druga połowa spotkania zakończyła się wynikiem 28:21 dla Karczewa. Była więc radość nie tylko z kolejnego wygranego meczu, ale przede wszystkim z awansu do I ligi, uhonorowanego pucharem wręczonym przez przedstawiciela Polskiego Związku Piłki Ręcznej. Był też okolicznościowy tort i podziękowania dla burmistrza Karczewa i firm wspierających karczewski zespół. MKS Karczew udanie zakończył sezon 2017//2018 II ligi piłki ręcznej kobiet. Przed dziewczynami  z zespołu nowe wyzwania, oby były równie udane jak te, których miałem przyjemność być świadkiem.

Andrzej Idziak

MKS Karczew sięga po „Wielki Szlem” komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się