Reklama

Opieka na czarno, czyli co czeka Twoje dziecko w nielegalnym przedszkolu (część 2)

06/03/2017 18:12

Działalność placówek przedszkolnych poza określonymi kryteriami, jakie musi spełniać lokal, w ramach którego świadczona jest dzienna opieka nad dziećmi, musi uwzględniać także określone wymagania co do kwalifikacji kadry (inne niż w przypadku żłobka).

Każde przedszkole, w tym również niepubliczne, jest zobowiązane realizować minimum programowe określone w wytycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej. Nadzór pedagogiczny nad wypełnieniem tych obowiązków sprawują właściwi - co do miejsca działalności placówki - kuratorzy oświaty. Czy w przedszkolu na ul. Przewoskiej to minimum jest realizowane? Trudno powiedzieć, tym bardziej, że personel placówki jest niestabilny, a fluktuacja kadry w przedszkolu,  jak mówią sami rodzice - dość duża.

We wrześniu ubiegłego roku na Przewoskiej doszło do awarii kanalizacji i któryś z rodziców poinformował Sanepid o fetorze panującym w przedszkolu. Służby sanitarne po zbadaniu zaistniałej sytuacji na miejscu, zdecydowały o zamknięciu placówki i zaleciły przeprowadzenie dezynfekcji. Po ponad dwóch tygodniach przerwy w funkcjonowaniu, dzieci które na czas usunięcia awarii przeniesiono do placówki w Józefowie, wróciły z powrotem na Przewoską. O tym czy przedszkole mogło zostać ponownie otwarte powinny były zdecydować służby sanitarne, problem w tym, że po raz drugi do lokalu panie z Sanepidu, po prostu - nie zostały wpuszczone. Nie były to zresztą jedyne kłopoty placówki w tym czasie. Pojawiły się również problemy z ogrzewaniem, których powodem według właścicielki przedszkola były „niewydolne”, wymagające wymiany nagrzewnice, czego skutkiem było panujące w budynku zimno.

Reklama

Magda Trzeciak nie jest formalistką, to pewne! Pisma z sądu, instytucji, od dostawców usług, a nawet z policji nie stanowią dla niej żadnego problemu, zwyczajowo trafiają do kosza, skutecznie kończąc tam swój bieg. I może ten niefrasobliwy sposób prowadzenia biznesu sprawdziłby się na dłuższą metę, gdyby nie to, że rodzice dzieci  z placówki na Przewoskiej, wobec coraz liczniejszych zdarzeń i incydentów do jakich w niej dochodzi, zaczęli się ze sobą komunikować i wyciągać wnioski. Bardzo szybko okazało się, że przyczyną częstych wyłączeń prądu w przedszkolu (ostatni raz przed Sylwestrem) nie są awarie, tylko niezapłacone rachunki, a przerwy w pracy placówki nie biorą się z bliżej niewiadomych przyczyn tylko można je logicznie wytłumaczyć. Skala problemów otwockiej placówki jest zresztą o wiele większa. Firma Fiku-Miku Magdaleny Trzeciak „spóźnia się” z regulowaniem należności za zamawiane usługi: zajęcia dodatkowe, catering i media. To prawdopodobnie też jest prawdziwą przyczyną tego, że w dniach od 26 do 28 października ubiegłego roku w budynku nie było ogrzewania. 

W placówkach stosunkowo często zmieniają się również firmy dostarczające catering. Kłopoty zaczęły się jeszcze na ul. Wrocławskiej, Papaya Catering z Sulejówka miał spore problemy z wyegzekwowaniem należności za dostarczone posiłki. Kiedy zdeterminowany właściciel firmy postanowił na własną rękę poinformować o całej sytuacji rodziców, usłyszał pogróżki, że jeżeli nie zaprzestanie takich działań to może mieć… problemy. Po drodze był jeszcze catering Dębianka, z którym umowa na dostawę posiłków została zerwana, catering z Otwocka oraz z okolic Mińska. Od stycznia br. placówki zaopatruje w posiłki nowy dostawca - Volta Catering z Białołęki. Jak długo potrwa „testowanie” nowego menu – czas pokaże. Jeden z dostawców firma Wiśniewscy-Catering, wobec której Fiku-Miku zalegało z płatnościami, dochodziła nawet swych roszczeń w sądzie, ostatnia rata należności została ściągnięta przez komornika z Otwocka w grudniu ubiegłego roku.

Reklama

Problem wyżywienia dzieci w placówkach prowadzonych przez Fiku-Miku posiada zresztą zdecydowanie szerszy wymiar. W przeszłości zdarzało się, że posiłki były niepełnowartościowe, a ich ilość znacząco mniejsza niż liczba dzieci przebywających w placówce, wskutek czego porcje musiały być dzielone.

Zaległości finansowe  Fiku-Miku nie dotyczą zresztą wyłącznie opłat za wyżywienie… Do tej pory m.in. firma nie zapłaciła PPHU „Tosia” z Małkini Górnej za plac zabaw na ul. Nadwiślańskiej. Na dzień 13 stycznia br. (wg Krajowego Rejestru Długów) była to kwota w wysokości: 29 442,12 zł. W tym przypadku, należności również zostały zasądzone sądownie i odzyskiwane są w formie egzekucji komorniczej. W przeszłości też nie było lepiej…  21 listopada 2015 r.  na działalność właścicielki skarżył się na Facebook-u - Mateusz G. z firmy Pixel Media, informując że  od czerwca 2015 r. była ona winna  jego firmie ponad 4 000 zł za wykonane usługi graficzne i reklamowe. Po wielokrotnych wezwaniach do zapłaty (także z kancelarii prawnej) oraz braku reakcji ze strony Magdy Trzeciak, sprawa znów znalazła swój finał w sądzie. 27 października ubiegłego roku, Ewa M. zamieściła emocjonalny wpis na Facebook-u: „Właścicielka przedszkola jest bardzo nieuczciwa. Zleciła naszej placówce szkoleniowej przeprowadzenie warsztatów metodycznych, zakupiła u nas książki dydaktyczne i nie zapłaciła. Nie odpowiada na telefony oraz monity wzywające do zapłaty. Ostrzegam wszystkich nie współpracujcie z tą placówką”. Nic dziwnego, że wobec tak niepokojących sygnałów, rodzice dzieci mają obawy, czy mimo składek pobranych na ubezpieczenie NW, dzieci są nim objęte, a to z tego względu, że nikt z nich nigdy nie miał okazji zobaczyć jak wygląda polisa. Inna sprawa, że gdyby doszło do jakiegoś zdarzenia, ubezpieczyciel mógłby nie honorować warunków polisy ponieważ placówka nie jest formalnie zarejestrowana.

Reklama

Teresa B. - właścicielka nieruchomości przy ul Wrocławskiej 2 w Otwocku – w 2015r. tak wspominała okres współpracy z Fiku-Miku: „Przez cały czas wynajmu borykaliśmy się z problemami, jeśli chodzi o płatności za czynsz i media, które nie były opłacane nawet zimą, chociaż w grę wchodziło przecież dobro dzieci. Gazownia wielokrotnie przyjeżdżała odciąć gaz i pewnie by to zrobiła, gdyby nie fakt, że instalacja jest podpięta do drugiej połówki bliźniaka, gdzie mieszka moja teściowa, więc nie mogliśmy na to pozwolić. Pani Magda zalega (-ła?- przypadek autora) nam za czynsz i opłaty, nie wspomnę o bałaganie i brudzie, który pozostawiła po sobie, szukam prawnika który podjąłby się tematu" (...) "Właśnie dowiedziałam się też, że nie płaciła za energię (…). Ostatni rachunek zapłaciła w połowie maja, więc narosła do dnia dzisiejszego spora kwota plus wypowiedziano nam umowę na dostarczenie prądu (elektrownia zdjęła licznik), o czym ponoć informowano Panią Magdę wielokrotnie …"

Żłobek, który działał w Józefowie na ul. Nadwiślańskiej nagle 30 września 2016 r. został zamknięty. Pani Magda Trzeciak poinformowała rodziców, że zmuszona jest rozwiązać grupę dla maluszków z powodu problemów ze znalezieniem wykwalifikowanej kadry. Tak naprawdę przyczyna leżała zupełnie gdzie indziej. Już po fakcie okazało się bowiem, że formalną rejestrację placówki skutecznie zablokował brak zgody Straży Pożarnej na uruchomienie w lokalu działalności opiekuńczej.  

Reklama

Andrzej Idziak

 

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2017-03-06 20:51:22

    Mam nadzieję, że państwo Trzeciak w końcu poniosą zasłużoną karę za wszystkie krzywdy wyrządzone nam i naszym dzieciom

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zainteresowany - niezalogowany 2017-03-06 21:17:49

    Ale tu nie nic o tym że dzieciom dzieje się krzywda tylko, że Pani właścicielka ma długi a jak widać karę właśnie ponosi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-03-06 22:04:24

    Krzywdą dzieci jest to że siedziały w zimnym przedszkolu ,bez prądu i nie jadły pełnych posiłków.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iOtwock.info




Reklama