Reklama

Kolejna wygrana w Lublinie

11/03/2018 22:29

Dziewiąte, tym razem wyjazdowe, zwycięstwo odniósł MKS Karczew w Lublinie. Tym razem przeciwnikiem karczewskich szczypiornistek był MKS Lublin, drużyna, którą podopieczne Grzegorza Ankiewicza pokonały wcześniej już dwukrotnie - ostatnio u siebie bardzo wysoko, bo aż 21 bramkami, wcześniej zaś 12 trafieniami na ich własnym parkiecie.

W niedzielę piłkarki ręczne z Karczewa odniosły skromniejsze zwycięstwo, wygrywając w lubelskiej hali sportowo-widowiskowej „Globus” 37:31 (19:15). Mimo to ich sportowa postawa cieszy, bo widać, że karczewianki nie odpuszczają, chociaż awans do I ligi mają już przecież w „kieszeni”. Karczewskie „terminatorki” odnotowały jak do tej pory na swym koncie komplet zwycięstw i niepodzielnie królują w tabeli grupy 3 (warszawsko-mazowieckiej) II ligi kobiet w piłce ręcznej. Pomiędzy nimi a drużyną KPR-TPD Białystok, zajmującą w tych rozgrywkach 2. miejsce, jest aż 18 punktów różnicy. To prawdziwa przepaść i dowód na to, że lider w grupie jest tylko jeden.

Zawodniczkom z Lublina trudno odmówić ambicji i woli walki, co pokazało  pierwsze 12 minut spotkania, kiedy prowadziły z drużyną z Karczewa 10:6. Trzy minuty później  przewaga ta stopniała jednak do jednej bramki, a w 16 minucie pierwszej połowy meczu tablica świetlna pokazywała już remis. Od tej chwili „karczewska maszyna” stopniowo rozpędzała się coraz bardziej, by ostatecznie zakończyć rywalizację w pierwszej połowie wynikiem 19 do 15. Ze strony Karczewa znakomitą dyspozycję strzelecką dysponowały rozgrywające: Joanna Wójcik, Julia Zagrajek i Natalia Barańska, a na lewym skrzydle świetnie spisywała się Aleksandra Gałązka. Dobrą formę tego dnia prezentowały również karczewskie golkiperki: Natalia Popis i Monika Rogala.

Reklama

Po przerwie karczewianki w pełni kontrolowały przebieg meczu i utrzymywały nad lubliniankami bezpieczną przewagę 5-7 bramek. Zawodniczki z Lublina, nie mogąc poradzić sobie z szybko i kombinacyjnie grającymi karczewiankami, zaczęły coraz częściej uciekać się do fauli. A ponieważ arbitrzy sędziujący to spotkanie zamiast kar dawali przyzwolenie na coraz bardziej agresywną grę, w 41 minucie omal nie doszło do tragedii. Podczas ataku na bramkę Lublina, rozgrywająca Karczewa - Pola Janowska została pchnięta przy wyskoku tak silnie, że wylądowała na plecach na parkiecie. Upadek z dużej wysokości okazał się dla zawodniczki tak brzemienny w skutki, że trzeba było skorzystać z pomocy pogotowia ratunkowego i zamiast cieszyć się ze zwycięstwa swojej drużyny w szatni, znalazła się na szpitalnym oddziale ratunkowym. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Pola doznała silnego stłuczenia kości ogonowej, co pewnie skończy się jej absencją w następnych kilku spotkaniach, ale najważniejsze, że jej życiu i zdrowiu nie zagraża żadne niebezpieczeństwo. Całe wydarzenie wyglądało bardzo groźnie i nie świadczy najlepiej o kompetencjach arbitrów prowadzących - bądź co bądź - drugoligowe spotkanie.

Mimo tej traumatycznej sytuacji, karczewianki nie dały się wybić z meczowego rytmu i „dowiozły” korzystny wynik do końca, wygrywając z MKS  Lublin po raz trzeci 37:31.

Reklama

Aktualna tabela gr. 3

Andrzej Idziak

 

Aplikacja iotwock.info

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-12 15:35:37

    Przykre, że dziennikarz nie wyciąga wniosków z opinii o poprzednich artykułach. Widziałem ten mecz i mogę stwierdzić tak samo jak arbitrzy OBIEKTYWNIE - ani faul nie był nadzwyczajny ani 'traumatyczny'. Świetnie Pan buduje napięcie sięgając po takie słowa ale artykuły można porównać do historyjek dla dzieci. Chociaż może i one mają więcej mądrego przesłania niż to, co ma Pan wypisuje. O faulu można się rozpisywać ale chyba najlepiej podsumuje to wynik po wizycie w szpitalu zawodniczki. Stłuczona kość ogonowa? Cóż, współczuję i życzę powrotu do treningów ale jeśli ktoś uważa to za wydarzenie tragiczne to niech przerzuci się z piłki ręcznej na szachy. Proszę też się przyjrzeć spotkaniom bardziej obiektywnie. Faule były po obu stronach. Karczewianki mogły ciągnąć zawodniczki niemalże po parkiecie ale z drugiej strony nie mogło się coś takiego stać, tak?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-12 17:54:41

    Zdjęcia idealnie pokazują kto kogo brutalnie faulował. Przypatrzcie się ile razy leżały lublinianki, na niektórych zdjęciach nawet ciągniete za szyję. Poza tym ilość kar też podważa obiektywnosc artykułu - po stronie Karczewa 3 a u gospodyń 1.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-03-12 18:24:00

    Kolejny tragiczny artykuł o tym jak świetne są Karczewianki i o tym jak brutalne są przeciwniczki z Lublina, stłuczona kość ogonowa boli, ale ktoś kto ZNA się na piłce ręcznej, podkreślam ZNA SIĘ widział gorsze i o wiele bardziej brutalne sytuacje, już pomijając fakt, że są one często nieuniknione w ręcznej. Drogi Panie dziennikarzu, Pan poczyta inne artykuły i komentarze pod tymi tekstami i wyciągnie jakieś wnioski. Dno totalne!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iOtwock.info




Reklama