Zawody się kończą.
Jedni cieszą się z wyniku. Inni są rozczarowani. Ktoś popełnił błąd, komuś zabrakło niewiele.
Dla młodego sportowca to moment bardzo intensywny emocjonalnie. Ciało jest zmęczone, a głowa wciąż wraca do startu sprzed kilku minut – do przejazdu, akcji, błędu albo momentu, który mógł wyglądać inaczej.
W tym czasie często pojawia się pytanie.
Nie od trenera.
Od rodzica.
„Jak było?”
Albo:
„Dlaczego tak wyszło?”
To naturalne pytania. Rodzice chcą zrozumieć, co się wydarzyło. Chcą pomóc. Problem polega na tym, że młody zawodnik bardzo często sam jeszcze nie wie.
Emocje potrzebują chwili
Tuż po zawodach dziecko rzadko jest w stanie spokojnie analizować start. W głowie wciąż krążą emocje: napięcie, rozczarowanie, czasem złość albo wstyd.
W takich chwilach wielu młodych sportowców potrzebuje przede wszystkim chwili oddechu. Nie analizy i nie odpowiedzi na pytania, które brzmią jak próba wyjaśnienia tego, co poszło nie tak.
Paradoks polega na tym, że właśnie wtedy dorośli najbardziej chcą rozmawiać. Oni również przeżywają zawody, widzieli start, trzymali kciuki. Ich emocje są jednak często w innym miejscu niż emocje dziecka.
I tu pojawia się napięcie.
Trener i rodzic mają różne role
W sporcie młodzieżowym bardzo łatwo pomylić role dorosłych.
Rodzic nie jest drugim trenerem.
Trener ma prawo analizować start, wskazywać błędy i poprawiać technikę. Czasem musi powiedzieć coś wprost, bez owijania w bawełnę. To część procesu treningowego.
Rolą rodzica jest coś innego.
Rodzic ma stworzyć przestrzeń, w której dziecko może przeżyć zawody – zarówno te dobre, jak i te trudne. Bez natychmiastowej analizy, bez szukania winnych i bez potrzeby wyjaśniania wszystkiego tuż po starcie.
To nie zawsze jest łatwe. Zwłaszcza wtedy, gdy rodzic sam bardzo przeżywa zawody swojego dziecka.
Cisza też bywa odpowiedzią
Wielu rodziców zna sytuację, w której pytanie pada, a odpowiedź brzmi tylko:
„Nie wiem.”
„Normalnie.”
„Dobrze.”
Albo nie pada żadna.
To nie musi oznaczać zamknięcia się dziecka. Czasem to po prostu znak, że rozmowa potrzebuje trochę więcej czasu.
Po kilkunastu minutach.
Wieczorem.
Albo następnego dnia.
Młody sportowiec też uczy się przeżywać
Sport dzieci i młodzieży uczy nie tylko techniki i wytrzymałości. Uczy także radzenia sobie z emocjami: z presją, z błędem, z przegraną.
Tego również trzeba się nauczyć.
Tak jak treningu.
Dlatego w sporcie coraz częściej mówi się o psychologii sportu. Nie jako o terapii czy „ratowaniu problemów”, ale jako o narzędziu, które pomaga młodym zawodnikom przeżywać sport zdrowo, a dorosłym lepiej rozumieć swoją rolę.
Bo młody sportowiec nie potrzebuje idealnych reakcji rodziców.
Potrzebuje dorosłych, którzy wiedzą, kiedy analizować, a kiedy po prostu być obok.
Jak wspierać dziecko w sporcie, nie dokładając mu niepotrzebnej presji?
O tym będziemy rozmawiać podczas spotkania dla rodziców młodych sportowców organizowanego przez UKS Wilki Otwock wspólnie z Mentalsteps.
Szczegóły wydarzenia: Wspierać czy naciskać?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze