11°C bezchmurnie

Pasja z odrobiną szaleństwa

Piłka ręczna, Pasja odrobiną szaleństwa - zdjęcie, fotografia

z Grzegorzem Ankiewiczem – trenerem piłki ręcznej kobiet drużyny MKS Karczew - rozmawia Andrzej Idziak / cz.1

- Panie trenerze, przede wszystkim chciałbym pogratulować  awansu do I ligi. Czy Pana zdaniem jest to największy sukces MKS-u Karczew?

-  Dziękuję za gratulacje, ale nie odbieram tego awansu jako największego sukcesu naszego klubu… Największym, wciąż pozostaje Mistrzostwo Polski, które MKS Karczew zdobył w 2014 roku oraz wygrana dwa lata temu przez kadrę Mazowsza - Ogólnopolska Olimpiada Młodzieży w piłce ręcznej dziewcząt w Karpaczu, gdzie w finale grały właściwie same zawodniczki naszego klubu. To, moim zdaniem, najcenniejsze nasze trofea. Co nie oznacza, że nie cieszymy się z awansu do I ligi i zrobimy wszystko, aby w przyszłym sezonie zaprezentować się w niej jak najlepiej.

Mamy aktualnie świetny zespół, w którym grają dziewczyny urodzone w 2000 i 2001 roku. Dziewczęta z rocznika 2000 trzykrotnie już stawały na podium Mistrzostw Polski, zdobywając brązowy medal, a ich koleżankom z rocznika 2001 udało się wywalczyć raz złoto i raz srebro. W tym roku robimy kolejne podejście do tytułu Mistrza Polski. Statystycznie wychodzi nam, że kolejny raz zdobędziemy brąz (uśmiech), ale ja ten medal wziąłbym dzisiaj „w ciemno” i życzę każdemu trenerowi wracać z Mistrzostw Polski z medalem. Moim zdaniem, dziewczyny mamy naprawdę super, o różnych predyspozycjach, które znakomicie się uzupełniają. Wybiegając w przyszłość, ze spokojem czekam na przyszłoroczne rozgrywki juniorek, bo mamy takie dwie „siódemki”, których inne kluby mogą nam tylko pozazdrościć.

- Czuje się Pan „ojcem” tego sukcesu?

- A jak mam się nie czuć? (uśmiech). Ale proszę nie zapominać również o Tomku Lubasie i jego znaczącej roli w tym awansie. Ja osobiście na ten awans czekałem bardzo długo... O lidze seniorek myślałem, że nastąpi już wtedy, kiedy prowadziłem dziewczęta urodzone w 1998 roku. To był bardzo dobry rocznik i wydawało mi się, że tym zespołem jesteśmy w stanie zagrać w II lidze. Z różnych względów jednak nie wyszło… Dzisiaj jesteśmy na zupełnie innym etapie. Mamy zbudowaną solidną bazę szkoleniową i bogate zaplecze, w gronie którym znajduje się wiele uzdolnionych sportowo dziewczyn, odwrotu nie ma, możemy iść tylko do przodu.

Osoby z branży czy też przedstawiciele mediów, z którymi rozmawiam, podkreślają, że wiele w życiu widzieli, ale TO, że tak małe miasteczko jak Karczew będzie grało w I lidze,  jest niewątpliwie ogromnym sukcesem. I co warto podkreślić, zbudowanym wyłącznie na naszych wychowankach. A przecież inne drużyny poszukują wzmocnień, gdzie tylko się da… Proszę zwrócić uwagę, ile wychowanek ma taka Varsovia, która zdobyła Mistrzostwo Polski, dwie? W jakim składzie gra Wesoła czy AZS UW… My też na co dzień odbieramy telefony z pytaniami o nasze dziewczyny. Zgodnie z aktualnymi przepisami obowiązującymi w handballu, zawodniczki można wypożyczać i każda może grać w dwóch klubach. Teraz pewnie telefon przestanie dzwonić, bo będziemy grać  w tej samej lidze, ale wcześniej podobnych „podchodów” mieliśmy całe mnóstwo. Nie jest to jednak mój problem, bo ja podchodzę do selekcji zawodniczek w zupełnie inny sposób.

- Jak Pan ocenia tegoroczny poziom rozgrywek grupy warszawsko-mazowieckiej II ligi kobiet piłki ręcznej? MKS Karczew wygrał w tym sezonie wszystkie mecze, ale w niektórych, a zwłaszcza  tych wygranych jedną bramką - wcale łatwo nie było…

- No cóż, każdy mecz jest inny. Czasem o jego wyniku decyduje dyspozycja dnia, nastawienie psychiczne czy kontuzje eliminujące zawodniczki występujące w podstawowym składzie. Czynników decydujących o postawie zawodniczek w danym dniu jest wiele… Jedno jest pewne. Na wygraną zawsze trzeba zapracować! Mnie jest trudno oceniać tegoroczny poziom rozgrywek, bo my tę grupę wygraliśmy, ale mogę powiedzieć jedno: w naszej grupie grało wiele bardzo dobrych, doświadczonych zawodniczek, np. rozgrywająca Jola Strzałkowska czy obrotowa Ela Nowicka z Białegostoku, czy Marta Gawrońska z AZS-u…

Gdyby warszawski AZS grał w optymalnym składzie w każdym meczu, to jego miejsce w tabeli też pewnie byłoby inne. W piłce ręcznej liczy się bowiem w pierwszej kolejności doświadczenie. Jeżeli zawodniczka gra w piłkę pięć, sześć, osiem lat lub więcej, to nie musi mieć dużej wytrzymałości, ona wie jak biegać ekonomicznie, co i kiedy ma zrobić, ma swoje ulubione zwody i rzuty. Słowem - potrafi wykorzystać na parkiecie wszystkie swoje atuty. Przykładem jest właśnie Jola Strzałkowska, która mając 31 lat gra całe mecze, będąc jednocześnie wiceliderem klasyfikacji strzelców II ligi.

- Gra w I lidze piłki ręcznej to nowe i niełatwe wyzwanie. Na czym będzie polegał plan przygotowań zespołu do tych rozgrywek?

- Do rozgrywek I ligi będziemy się przygotowywać, trenując już od połowy sierpnia i grając sparingi m.in. z warszawskim AZS-em UW czy WKPR Wesoła. Będziemy robić to po to, by wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy, na co jeszcze zwrócić uwagę i co należy poprawić. Nasz cel  na przyszły sezon - utrzymać się w I lidze. Być może nie jest on zbyt ambitny, ale musimy mierzyć siły na zamiary. Proszę pamiętać, że mamy w składzie jeszcze bardzo młode dziewczyny.

Musimy też zbudować najlepszy sztab szkoleniowy, na jaki nas stać i zapewnić stabilne finansowanie rozgrywek oraz treningów. Ważnym zadaniem jest też pozyskanie sponsorów, bez ich wsparcia byłoby nam bardzo ciężko. Serdeczne słowa podziękowania należą się władzom samorządowym, a szczególności burmistrzowi Karczewa, panu Władysławowi Łokietkowi, za zadeklarowaną pomoc finansową na rzecz klubu, za co ja oraz całe środowisko karczewskiej piłki ręcznej jesteśmy mu bardzo wdzięczni.

- O sportowcach, którzy odnoszą spektakularne sukcesy, mówi się, że mają w sobie „gen wygrywania”. Sądzi Pan, że karczewskie szczypiornistki mają go również?

- To strasznie trudne pytanie. Ja powiem tak… W zespole najważniejsza jest atmosfera. Jeżeli ONA JEST -  wszystko idzie dobrze! Jeśli się wygrywa mecz, to chce się dalej wygrywać. Najtrudniejszymi momentami są porażki, po których trzeba się podnieść i odbudować. W polskiej piłce ręcznej jest coraz więcej drużyn, coraz więcej klubów. Proszę mi wierzyć, KAŻDY chce wygrywać. Jak rozmawiam z trenerami innych zespołów, to dowiaduję się, że oni pracują relatywnie więcej od nas. Tworzone są całe systemy przygotowania drużyn, z profilowanymi klasami sportowymi w szkołach podstawowych i średnich. To powielona kopia szkolenia piłkarskich umiejętności na przykładzie doświadczeń zapożyczonych z innej dyscypliny sportowej - piłki siatkowej. Kilka lat temu ZPRP w Polsce skopiował tę strukturę i zaczął ją wdrażać w życie. I słusznie! Bo to, co dobre i sprawdziło się w praktyce - warto wykorzystać.

- Przed zespołem juniorek młodszych - 1/8 Finału Mistrzostw Polski. W poprzednich latach zawodniczki MKS-u Karczew zwykle kończyły te eliminacje w trójce najlepszych drużyn w Polsce… Jak Pan ocenia ich tegoroczne szanse?

- Medal byłby sukcesem. Jestem przekonany, że nasze dziewczyny na niego stać. Oby tylko nie było żadnych kontuzji, to powinno być dobrze.

 

Za tydzień opublikujemy cz. 2 rozmowy, w której trener Grzegorz Ankiewicz opowie jak buduje się dobrą drużynę

 

 

Pasja z odrobiną szaleństwa komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się