Spotkanie 23. kolejki Decathlon V Ligi miało duży ciężar gatunkowy. Zarówno Józefovia, jak i Tygrys Huta Mińska potrzebowały zwycięstwa, by liczyć się jeszcze w walce o awans. Ostatecznie padł jednak remis 2:2, który komplikuje sytuację obu drużyn. Lepiej w mecz weszli goście, a prowadzenie dali im ukraińscy zawodnicy: najpierw Serhij Herasymec, a następnie Ihor Kraszniewski. Po przerwie dublet Tobiasza Filochowskiego pozwolił miejscowym z Józefowa odrobić straty.
Szkoleniowiec Józefovii, Michał Pulkowski, zdecydował się na tylko jedną zmianę w wyjściowym składzie względem poprzedniego spotkania w Warce. Do jedenastki wrócił Filip Pietrusiewicz, który zastąpił Bartosza Osiaka.
Pierwsza połowa spotkania Józefovii z Tygrysem Huta Mińska nie ułożyła się po myśli gospodarzy, którzy od początku musieli odpierać napór dobrze dysponowanych gości. Już w 5. minucie Tygrys zadał pierwszy cios. Serhij Heramysec posłał zaskakujący centrostrzał, który w trudnych, wietrznych warunkach kompletnie zmylił Krzysztofa Rychlicę i wpadł do siatki.
Kilka minut później ten sam zawodnik ponownie dał o sobie znać. W 9. minucie oddał groźny strzał z prawej strony pola karnego, ale tym razem bramkarz Józefovii zdołał odbić piłkę. Goście nie zwalniali tempa. Najpierw Dominik Ołdak próbował szczęścia z lewej strony boiska, uderzając z „fałsza”, jednak mocno się pomylił. Chwilę później Daniel Smuga egzekwował rzut wolny. Uderzył kąśliwie, lecz niecelnie.
W 23. minucie Tygrys podwyższył prowadzenie. Smuga ponownie spróbował z rzutu wolnego, Rychlica odbił piłkę do boku, jednak przy dobitce niepilnowany Ihor Kraszniewski nie dał mu już szans i było 0:2.
Józefovia odpowiedziała dopiero po chwili. Jakub Malinowski wypatrzył podaniem Tobiasza Filochowskiego, ale jego próbę skutecznie zatrzymał bramkarz z Huty Mińskiej Igor Ostrowski, wybijając piłkę na rzut rożny. W 30. minucie ponownie groźnie było pod bramką Józefowian. Po zamieszaniu w polu karnym Daniel Smuga oddał strzał, lecz dobrze interweniował Rychlica.
Chwilę później Józefovia miała stały fragment gry. Filochowski przymierzył z rzutu wolnego, ale golkiper Tygrysa pewnie wypiąstkował piłkę.
Gospodarze próbowali jeszcze zagrozić z dystansu. W 34. minucie Kamil Parafiniuk uderzył ponad bramką, a chwilę później Paweł Giel spróbował po ziemi, jednak jego strzał bez problemu złapał bramkarz. Końcówka pierwszej połowy nadal należała do gości spod Mińska. Smuga próbował jeszcze z prostego podbicia, lecz nieczysto trafił w piłkę. Tuż przed przerwą były zawodnik Józefovii Łukasz Bogusz mocno uderzył z prawej strony pola karnego, jednak futbolówka minęła słupek.
Druga połowa miała już zupełnie inny przebieg, a Józefovia ruszyła do odrabiania strat. Sygnał do ataku dał Tobiasz Filochowski. W 50. minucie uderzył z prawej strony pola karnego, a piłka po rykoszecie od defensora kompletnie zmyliła Igora Ostrowskiego i wpadła do siatki.
Kilka minut później blisko wyrównania był Paweł Giel. Kopnął z ostrego kąta, niemal spod linii końcowej, zmuszając bramkarza do interwencji i wywalczając rzut rożny. W 62. minucie Filochowski spróbował ponownie, tym razem potężnym strzałem zza pola karnego, jednak piłka minimalnie minęła bramkę.
Goście odpowiedzieli groźną kontrą w 68. minucie. Kraszniewski znalazł się w sytuacji sam na sam z Rychlicą, lecz w ostatniej chwili fenomenalnym wślizgiem akcję przerwał Bartosz Osiak.
Chwilę później kolejny atak Józefovii. Giel dograł do Dominika Piekuta, ale ten uderzył z pierwszej piłki prosto w bramkarza. W 73. minucie po zamieszaniu w polu karnym futbolówka trafiła przed pole karne do Osiaka, jednak jego strzał poszybował wysoko ponad poprzeczką. Napór ekipy znad Świdra przyniósł efekt w 76. minucie. Filochowski otrzymał podanie z głębi pola, wbiegł w pole karne i zachował zimną krew, precyzyjnym strzałem obok bramkarza doprowadzając do wyrównania.
“Józa” nie zamierzała się zatrzymywać. Najpierw Antoni Sawka spróbował z dystansu, lecz jego uderzenie po ziemi spokojnie wyłapał Ostrowski.
Chwilę później znów groźnie było po próbie Filochowskiego, jednak i tym razem górą był golkiper Tygrysa. W 90. minucie gospodarze byli o krok od zwycięstwa. Paweł Giel zagrał do Jakuba Sierakowskiego, który zwiódł obrońców, lecz jego strzał trafił jedynie w boczną siatkę. Szkoda, że nie zdecydował się na próbę uderzenia w pierwsze tempo.
Już w doliczonym czasie gry po kolejnym zamieszaniu pod bramką gości najpierw zablokowany został Filip Pietrusiewicz, a chwilę później próbował jeszcze Anton Hryciuk, jednak jego uderzenie zatrzymał stojący na spalonym Sawka.
Józefovia po diametralnie lepszej drugiej połowie, będącej wyraźnym kontrastem do bardzo słabej pierwszej odsłony, była o krok od odwrócenia losów spotkania. Podziałem punktów, który nie satysfakcjonuje żadnej ze stron. Sytuacja w tabeli dodatkowo się skomplikowała - po zwycięstwach lidera z Kozienic oraz wicelidera z Sokołowa Podlaskiego szanse na awans wyraźnie zmalały. Do końca sezonu pozostało jeszcze osiem spotkań, jednak strata aż dziesięciu punktów do drugiego Podlasia stawia „Józę” w trudnym położeniu.
W weekend majówkowy zespół nie wybiegnie na boisko, a do rywalizacji wróci już w środę 29 maja o godzinie 18:00, gdy na wyjeździe zmierzy się z Perłą Złotokłos.
JÓZEFOVIA 2:2 (0:2) TYGRYS HUTA MIŃSKA
BRAMKI: Herasymec 5', Kraszniewski 23' - Filochowski 50', 76'
SKŁAD: Rychlica - Parafiniuk (46' Osiak), Adamiak, Hryciuk, Pietrusiewicz - Filochowski, Giel, Sawka, Malinowski (46' Macioszek), Bernhard (84' Sierakowski) - Piekut (86' Suwik)
TRENER: Pulkowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze